Recenzent
Grzegorz Godlewski
Redaktor prowadzący
Kaja Kojder
Redakcja
Michał Głuszek
Korekta
Elwira Wyszyńska
Projekt okładki i stron tytułowych
Zbigniew Karaszewski
Skład i łamanie
INPINGO SA www.inpingo.pl
ISBN 978-83-235-2194-5
ISBN ePub 978-83-235-2011-5
ISBN Mobi 978-83-235-2019-1
ISBN PDF online 978-83-235-2003-0
© Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego,
Warszawa 2015
Publikacja dofinansowana ze środków Fundacji Uniwersytetu Warszawskiego,
Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW oraz Rady Konsultacyjnej
ds. Studenckiego Ruchu Naukowego
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego
00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4
www.wuw.pl
e-mail: [email protected]
Księgarnia internetowa: www.wuw.pl/ksiegarnia
Spis treści
Przedmowa – Katarzyna Waszczyńska .......................................................... 9
Antropologia ................................................................................................ 19
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki
i nauk społecznych – Agata Rybus .............................................................21
2. Synu, weź ten obraz na pamiątkę... – Elżbieta Skokowska ..............................61
3. Rzeczy nostalgiczne. O powrotach do krainy dzieciństwa – Ewa Nizińska ......71
4. Laboratorium wyobraźni. Fotografia w projekcie badawczym Wesela 21 –
Karolina J. Dudek ........................................................................................91
Muzealnictwo ............................................................................................. 113
1. Rzeczy znaczą różne rzeczy. Tożsamość obiektów w muzeach
etnograficznych – Katarzyna Maniak ........................................................ 115
2. Etnograficzne kolekcje staroobrzędowe w zbiorach muzealnych.
Problemy budowy kolekcji – Krzysztof Snarski .........................................133
3. Eksponaty czy przedmioty użytkowe – o specyfice zbiorów Stowarzyszenia
Twórców Ludowych – Katarzyna Kraczoń.................................................155
4. (k)U-RZECZY-W-ISTNIENIE? Hermeneutyka rzeczy jako antykryzysowa
autonarracja – na przykładzie projektów Muzeum Ustrońskiego –
Katarzyna Szkaradnik ...............................................................................167
8 Spis treści
Literaturoznawstwo ................................................................................... 187
1. O specyficznym rodzaju przedmiotu, jakim jest manekin, na przykładzie
twórczości Vogel, Jasieńskiego, Schulza, Kantora –
Małgorzata Sypniewska ............................................................................189
2. Sobowtór, przyjaciółka, kochanka. Relacje kobiet z lalkami w opowiadaniach
Życzenie Sabiny Olgi Tokarczuk oraz Zdobycz Izabeli Filipiak –
Weronika Górska.......................................................................................209
3. O pamięci rzeczy i historycznej nieciągłości. Inwentarz szczeciński –
Katarzyna Perzanowska............................................................................229
Biogramy ..................................................................................................... 239
Przedmowa
Katarzyna Waszczyńska
Teksty, które składają się na niniejszą książkę, są poświęcone refleksji o rze-
czach. Wpisują się tym samym w dyskusję na ich temat1, toczącą się w ob-
rębie nauk humanistycznych i społecznych. Współczesne zainteresowania
rzeczami mają, co warto podkreślić, charakter interdyscyplinarny. Od lat
80.–90. XX wieku temat ten jest podejmowany coraz częściej w różnych
dziedzinach nauki, mówi się nawet o „zwrocie ku rzeczom”2 (Domańska
2008, s. 9).
Rzecz/rzeczy można rozpatrywać na różne sposoby. Jednym z nich
może być przyjrzenie się rzeczom w kontekście naszego codziennego do-
świadczenia oraz wiedzy potocznej, jaką na ich temat mamy. Tu okazuje się,
1 Przykładem z ostatnich lat może być konferencja „Rzeczy i ludzie, ludzie i rzeczy.
Humanistyka wobec materialności”, która odbyła się w 2007 r. w Olsztynie-Płuskach. Była
ona zorganizowana przez Forum Humanistyczne oraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
i Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wymiernym efektem tej konferencji był
tom pokonferencyjny pt. Rzeczy i ludzie. Humanistyka wobec materialności, red. J. Kowalewski,
W. Piasek, M. Śliwa, Olsztyn 2008. Debata na ten temat znalazła się także na łamach „Kultury
Współczesnej” w numerze tematycznym pt. Antropologia rzeczy (nr 3(57), 2008).
2 Ewa Domańska łączy go z pojawieniem się projektu humanistyki nie-antropocentrycz-
nej. Jednym ze sposobów możliwej interpretacji jest tu traktowanie rzeczy jako Innego, czy-
li ustawienie ich obok np. przedstawicieli mniejszości etnicznych. Badaczka zwraca jednakże
uwagę na to, że tu również mogą pojawić się zagrożenia – wypowiadającym się w imieniu rze-
czy jest człowiek, czyli nadal (mimo chęci zmiany postrzegania) będzie umieszczał je w kon-
tekście dla siebie istotnym (Domańska 2008, s. 9, 13).
10 Katarzyna Waszczyńska
że w zasadzie ich nie dostrzegamy, bo „stanowią […] na tyle bliski element
naszego otoczenia, że uważamy je za coś oczywistego i niewymagającego
uwagi” (Barański 2007, s. 10). Codzienne posługujemy się nimi, otacza-
my, traktując jako pewnego rodzaju narzędzia, coś, co jest niezbędne do ży-
cia, lub coś, co chcemy posiadać. Ta chęć posiadania szczególnie widoczna
jest w ciągu ostatnich kilkunastu lat, w związku ze wzrostem konsumpcji.
Z kolei to, co wiemy na temat rzeczy, odnosi się do ich materialnego wy-
miaru i związanej z nim bierności oraz przeświadczeniem o ich trwałości3,
szczególnie w porównaniu z życiem ludzkim. Te cechy nawiązują do po-
wszechnego poglądu o funkcjonującej opozycji: żywe – martwe, człowiek
– rzecz. Należy zauważyć, że ta opozycja wywodzi się z rozważań filozo-
ficznych – została zapoczątkowana w dziełach Platona i była kontynuowana
przez innych filozofów, w tym Kartezjusza, którego teza o dualizmie idei
i materii stała się punktem widzenia nauki oraz znalazła „istotną kontynu-
ację w porządku myśli potocznej” (Barański 2007, s. 10).
Rzeczy w życiu człowieka są obecne nie tylko przez swoją formę
materialną. „Funkcjonują” również w języku, stając się synonimem
spraw, treści wypowiedzi, faktu, który się wydarzył4 itd.
Zbliża się do mnie, wyciąga rękę. Mówi: „No jak się rzeczy mają?”. Odpo-
wiadam machinalnie: „W porządku, jakoś leci, a co u Pana?”. Robi wymijający
gest. […] „Jak się rzeczy mają?” – co chciał przez to powiedzieć? Chwilę póź-
niej zdanie wydaje mi się dziwaczne. Mam wrażenie, że chciał się dowiedzieć,
co się ze mną dzieje. A przecież nie powiedział: „Co słychać?”. Nie powie-
dział: „Jak leci?”. Nie powiedział: „Co teraz porabiasz?”. Nie powiedział: „Jak
tam interesy?”. Nie powiedział: „A co u najbliższych?”. Powiedział, jestem
pewien, mam to jeszcze w uszach: „Jak się rzeczy mają?”. Jakie rzeczy? Jak się
mają jakie rzeczy? Wszystkie rzeczy? Rzeczy w ogóle? Tylko niektóre? Moje
rzeczy? Które? O co chodzi? Powinienem przestać o tym myśleć. On po pro-
stu chciał powiedzieć „dzień dobry” (Droit 2005, s. 9).
3 Przeświadczenie o trwałości rzeczy może być podważone w dwojaki sposób. Pierwszy,
kiedy wskażemy na fakt niszczenia rzeczy, zużycia, co sprawia, że jest konieczna ich reperacja
lub zastąpienie innymi. Drugi zaś odnosi się do współczesnych doświadczeń i coraz popular-
niejszych przedmiotów jednorazowego użytku (Czapiga 2008, s. 161).
4 Por. hasło „rzecz” w: Słownik języka polskiego, red. M. Szymczak, t. 3, Warszawa
1981, s. 157–158.
Przedmowa 11
Być może więc intuicyjnie wiemy, że rzeczy nie tylko należą do rze-
czywistości, lecz mają także wpływ na jej postrzeganie.
Wskazana powyżej „oczywistość”, „zwyczajność” rzeczy w życiu czło-
wieka może zostać i niejednokrotnie zostaje przełamana. Dzieje się tak
wówczas, kiedy coś się z nimi dzieje, czyli kiedy przewartościowany zostaje
ich kontekst, a co za tym idzie również ich status. Nie zmienia się jednak
ich materialność (fizyczność), ale jej postrzeganie. Przykładem może być
sytuacja zniszczenia, czy wyrzucenia, kiedy rzeczy stają się niepotrzebne,
stają się śmieciami. Mogą również być przedmiotem kradzieży. Mogą być
symbolem, pamiątką (po kimś lub czegoś) czy eksponatem np. w muzeum,
ale także mogą stanowić o statusie i prestiżu właściciela bądź właścicieli.
Należy zaznaczyć, że wielu współczesnych badaczy (m.in. Janusz Barański,
Małgorzata Czapiga, Tim Dant, Marta Skowrońska) zwraca uwagę na fakt,
że to właśnie kontekst wydobywa rzecz/rzeczy z „oczywistości”.
Na rzecz/rzeczy można również spojrzeć jako na obiekt zainteresowań
naukowych. Tu zarysowują się dwa główne podejścia do rzeczy. Jedno oparte
jest na wspomnianym już dualizmie idea – materia, który sprawia, że rzeczy
traktowane są jako podporządkowane człowiekowi, a ich ewentualna rola jest
raczej drugoplanowa, drugie natomiast – emancypujące rzeczy i wskazują-
ce równoważność refleksji nad rzeczą i nad człowiekiem5, a w skrajnej po-
staci wskazujące nawet ich wyższość. To „nowe spojrzenie na materialność”
pokazuje wielość kontekstów, w których można i należy rozpatrywać rzeczy,
a w zasadzie relację, jaka wytwarza się między rzeczą/rzeczami a człowiekiem.
Jednym z takich kontekstów jest ten odnoszący się do procesów konstru-
owania tożsamości jednostki czy grupy, w którym rzeczy są uczestnikami.
Marek Krajewski stwierdza, że opozycja ludzie – rzeczy to „jedna z ważniej-
szych opozycji, którymi posługujemy się, by zdefiniować kim jesteśmy i okreś-
lić naszą pozycję w świecie” (Krajewski 2008, s. 44), gdyż „człowiek wytwa-
rzając przedmioty, wytwarza też sam siebie” (Krajewski 2008, s. 46). Dowodzi
także, że „nierozerwalny związek pomiędzy przedmiotami a ludźmi realizuje
się na wszystkich poziomach człowieczeństwa”6 (Krajewski 2008, s. 44).
5 Zwraca się tu również uwagę na język wypowiedzi i zaleca wręcz odrzucenie słowa
„przedmiot” – upatrując w nim bierność i podległość podmiotowi.
6 M. Krajewski wymienia następujące poziomy: gatunkowy, cywilizacyjny, społeczny,
indywidualny, i w ich kontekście analizuje specyfikę relacji człowieka i rzeczy (2008, s. 43–54).
12 Katarzyna Waszczyńska
Patrząc z tej perspektywy, można dostrzec, że rzeczy mogą być sygnifikacją
prestiżu, statusu7, a także komunikatem, np. celów, umiejętności, wartościo-
wań. „Rzeczy są przydatne na różne sposoby: pozwalają nam robić to, czego
potrzebujemy i co chcemy, umożliwiają komunikację i stwarzają odpowiednie
warunki do wyrażania naszego poczucia więzi kulturowej, jak również naszej
indywidualności w obrębie wspólnoty” (Dant 2007, s. 26). Mają zatem wy-
miar kulturowy, ale także społeczny8.
Kultura materialna służy do rozumienia świata społecznego poprzez sposoby
jej przystosowania, poprzez życie z przedmiotami w naszej codzienności,
wchodzenie z nimi w interakcje, posługiwanie się nimi, wykorzystywanie
ich pośredniczącej roli w stosunkach między nami i wchodzenie z nimi
w zależności o charakterze quasi-społecznym (Dant 2007, s. 214).
Innym kontekstem może być przyjrzenie się rzeczom przez pryzmat
praktyk i działań z ich udziałem. I tak, niektóre rzeczy są personifiko-
wane – nadawane są im imiona czy cechy ludzkie, niektóre zaś stają
się fetyszami, przez co nierzadko przejmują kontrolę, władzę nad czło-
wiekiem. Jeszcze inne, oprócz tego, że same w sobie mogą być trak-
towane jako znak-komunikat, to także mogą być w takiej roli obsadza-
ne. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na koncepcję ‘semioforów’
Krzysztofa Pomiana. Stwierdza on: „nazwę ‘semiofory’ nadamy przed-
miotom uznanym w danej społeczności za nośniki znaczeń, a zatem
tak wytwarzanym lub wystawianym, by przyciągać spojrzenie z wyłą-
czeniem wszelkiej innej funkcji bądź zachowując przy tym również
funkcję użytkową” (Pomian 2006, s. 100). Łatwo dostrzec, że nie każ-
dy przedmiot może aspirować do nazwania go ‘semioforem’. Musi naj-
pierw zostać poddany dwóm zabiegom. Pierwszy to dekontekstualizacja
i związana z nią zmiana funkcji, drugi zaś to ekspozycja (Pomian 2006,
s. 128–129). Należy dodać, że w koncepcji tej sam przedmiot/rzecz jest
równie ważny, jak jego znaczenie, szczególnie kiedy zostaje poddany
wyżej wskazanym działaniom.
7 Zwraca uwagę na ten fakt Pierre Bourdieu.
8 Na społeczne znaczenie rzeczy zwraca uwagę wielu badaczy, ale wśród nich szczególnie
warto wymienić Arjuna Appaduraia i Jeana Baudrillarda.
Przedmowa 13
Gdy zastanowimy się nad tym – tłumaczy Krzysztof Pomian – co mają
wspólnego przedmioty tak różne pod względem wyglądu i tworzywa, jak
teksty, obrazy, substytuty dóbr, odznaki i eksponaty, dochodzimy do wnio-
sku, że każdy składa się z jakiegoś nośnika i ze znaków […] wszystkie są
przedmiotami widzialnymi wyposażonymi w znaczenia. Słowo ‘semiofor’
próbuje uchwycić właśnie to, co im wspólne, próbuje narzucić widzenie ich
jako różnych realizacji tej samej funkcji i nadać tej funkcji nazwę (Pomian
2006, s. 130).
Rzeczy są również postrzegane w kontekście wymiany9, co sprawia,
że stają się towarem, czyli zyskują „wartość użytkową […] którą można
wymieniać w drodze izolowanej transakcji na jej równoważnik” (Kopy-
toff 2003, s. 253). Istotne okazuje się jednak zwrócenie uwagi na sam
proces utowarowienia rzeczy oraz fakt, że nadana wówczas wartość nie
jest stała, podobnie zresztą jak status towaru. A zatem momenty, w któ-
rych dana rzecz znajduje się w obiegu wymiany i związanych z nią rela-
cjach z człowiekiem nabywcą, mogą budować jej biografię, będącą „hi-
storią jej rozmaitych ujednostkowień, jej kolejnych klasyfikacji w świecie
niepewnych kategorii, które ulegają przewartościowaniu przy najmniej-
szej zmianie kontekstu” (Kopytoff 2003, s. 274).
Wreszcie, spoglądając na rzecz/rzeczy, należy dostrzec, że są one
„pełnoprawnym uczestnikiem tworzenia rzeczywistości” (Domańska
2008, s. 14) oraz równoprawnym uczestnikiem interakcji (Latour 2005,
s. 45, cyt. za: Domańska 2008, s. 18; Dant 2007, s. 25). Wchodzą z ludź-
mi w złożone relacje, które wynikają z podzielanych wartości i ideałów
społecznych, a także kultury. Należy zauważyć, że w interakcjach tych
stosunek do rzeczy i ich postrzeganie jest nie tyle odbiciem społecz-
nych czy kulturowych ustaleń, ile wynika z mocy sprawczej samych
rzeczy – „przedmioty […] «działają», a ich działania «wywołują skutki
w realnym świecie», wpływając na przykład na relacje międzyludzkie”
(Gell 1998, za: Rodak 2008, s. 102).
9 Wątki dotyczące rzeczy będących elementami wymiany można odnaleźć w wielu
pracach. Zwykle jednak były one rozpatrywane w kontekście zaspokajania potrzeb (por.
prace Georga Simmla, Karla Marksa).
14 Katarzyna Waszczyńska
Powyższy krótki przegląd kontekstów i sposobów patrzenia na rzeczy
dowodzi, że problematyka ta nie jest jednoznaczna, a refleksje i badania
na ich temat korzystają z różnych perspektyw i poszukują odpowiedniego
języka opisu. Wskazuje również na potrzebę interdyscyplinarności w po-
dejściu do rzeczy. Taki właśnie charakter miało spotkanie zorganizowa-
ne 15 maja 2011 roku przez Koło Naukowe Antropologii Rzeczy i Mu-
zealnictwa przy Wydziale Historycznym UW. Jednodniowa konferencja
na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się pod hasłem Międzyuczelnia-
nej Interdyscyplinarnej Konferencji Naukowej „doRzeczy” i zgroma-
dziła naukowców i badaczy10, którzy przyglądali się rzeczom i relacjom
człowieka i rzeczy z trzech perspektyw: antropologicznej, muzealniczej
i literaturoznawczej. Warto je pokrótce przedstawić.
W pierwszej z wymienionych perspektyw – antropologicznej –
refleksje na temat rzeczy, czyli badania tzw. kultury materialnej, składają
się „na sam rdzeń jej zakresu przedmiotowego” (Barański 2007, s. 12).
Widoczne to było szczególnie w pierwszych kierunkach antropologii:
ewolucjonizmie i dyfuzjonizmie, które traktowały przedmioty jako „re-
prezentantów obcych kultur” (Miller 1987, s. 110, cyt. za: Barański 2007,
s. 13) i z ich udziałem dowodziły tworzonych koncepcji. I tak, ewolu-
cjoniści tworzyli układy typologiczne z przedmiotów (od najprostszych
po złożone), dzięki którym mogli pokazać poszczególne stadia rozwoju
kultury – od kultur pierwotnych po współczesną cywilizację europejską.
Z kolei dyfuzjoniści badali zasięgi wytworów kulturowych (w tym ma-
terialnych) i dowodzili istnienia kontaktów między ludźmi/grupami oraz
wynikających z nich podobieństw między różnymi kulturami. Przed-
mioty/rzeczy stanowiły więc jedno z głównych źródeł wiedzy o kulturze.
Zmieniło się to jednak, kiedy do głosu doszły koncepcje związane z funk-
cjonalizmem i strukturalizmem. W centrum zainteresowania tych nur-
tów znalazł się bowiem człowiek i jego funkcjonowanie w małej grupie
10 Warto zaznaczyć, że konferencja była skierowana przede wszystkim do młodych
adeptów nauki – doktorantów i studentów zainteresowanych problematyką rzeczy
i działających na tym polu. Każdy z paneli zaś był prowadzony przez doświadczonego
naukowca w danej dziedzinie. I tak panel: Rzecz w antropologii był prowadzony przez
dr. Tomasza Rakowskiego, Rzecz w muzealnictwie – dr Ewę Klekot, a Rzecz w litera-
turze – prof. dr hab. Annę Wieczorkiewicz.
Przedmowa 15
ludzi, a nie materialne przejawy jego kultury, które siłą rzeczy zeszły na
dalszy plan rozważań11. Byliśmy i jesteśmy jednak świadkami powrotu
zainteresowania kulturą materialną, wiążącego się z upadkiem kolonia-
lizmu (lata 60. XX w.) i rozwojem kultury konsumpcyjnej (lata 70.–80.
XX w., w Polsce to lata 90. XX w.). Od tej pory jednym z ważnych wąt-
ków podejmowanych przez antropologów są te, które dotyczą postrze-
gania rzeczy, szczególnie w kontekście relacji, jaka łączy je z człowie-
kiem. Przykładem takich rozważań są teksty zawarte w części pierwszej.
Agata Rybus podąża za koncepcją sprawstwa rzeczy i pokazuje możli-
wości, jakie daje analiza rzeczywistości postrzeganej antropocentrycznie
i nieantropocentrycznie. Pozostałe teksty to studia przypadków – są więc
poświęcone różnym przedmiotom/rzeczom, pełnionym przez nie funk-
cjom oraz relacjom, jakie zostały wytworzone lub wytwarzają się między
nimi a człowiekiem/ludźmi. Elżbieta Skokowska analizuje zaadoptowa-
ny przez nowych osadników poniemiecki obraz, a Ewa Nizińska – rze-
czy, które „emigrowały” razem ze swoimi właścicielami. Ostatnim tek-
stem w tej części jest artykuł Karoliny Dudek. Autorka przybliża w nim
zagadnienia metodologiczne badań fotografii oraz przyjęte rozwiązania
przy realizacji projektu badawczego zatytułowanego „Wesele 21”.
Druga z perspektyw, z której przyglądano się rzeczy/rzeczom, była
perspektywą muzealniczą. Tu, podobnie jak w przypadku refleksji an-
tropologicznej, rzecz-przedmiot stanowi o istocie muzeum. Przywożone
z dalekich krajów (terenów egzotycznych) czy pozyskiwane z terytorium
własnego (np. terenów wiejskich) rzeczy pełniły funkcję reprezentanta
innego, odmiennego świata i kultury. Istotnym zadaniem muzeów stało
się gromadzenie zbiorów i tworzenie kolekcji, które następnie stanowiły
zasób dla tworzonych wystaw stałych i czasowych. Wykorzystywane
w nich przedmioty ilustrowały idee kuratorów, zatracając niejednokrot-
nie własny charakter i znaczenie.
Zmiany, także w muzealnictwie, przyniósł upadek kolonializmu.
Wymusił on poddanie refleksji misji, którą kierowały się muzea, oraz
11 Należy podkreślić, że w przypadku polskiej antropologii przyczyny polityczne
związane z obowiązującym po II wojnie światowej materializmem dialektycznym i hi-
storycznym „doprowadziły do przedłużenia uwagi skupionej na kulturze materialnej”
(Barański 2007, s. 13).
16 Katarzyna Waszczyńska
roli, jaką odgrywają w niej kolekcje muzealne. Stąd zadawane pytania
dotyczyły charakteru i prawa własności do już posiadanych zbiorów
oraz strategii w pozyskiwaniu nowych zbiorów. Podjęto również debatę
dotyczącą samej idei muzeum i roli, jaką w nim pełni przedmiot.
W tym kontekście istotne stały się także dyskusje na temat wystawien-
nictwa (por. Popczyk 2005). Dostrzeżono, że zbiory muzealne to coś
więcej niż ich fizyczność, że „stanowią [one] znaki, symptomy, prze-
jawy określonych zjawisk i procesów” (Wieczorkiewicz 2001, s. 239).
Zwrócono także uwagę na fakt, że po dokonaniu określonych działań
muzealnych – przypisania znaczeń oraz wystawienia – „z rzeczy zmie-
niają się w dowody rzeczowe, mogące służyć jako środek muzealnej
perswazji” (Wieczorkiewicz 2001, s. 239).
W tym nurcie rozważań lokują się również teksty zawarte w niniej-
szym tomie i włączają się tym samym do dyskusji na temat współczes-
nego muzealnictwa i wystawiennictwa. I tak, Katarzyna Maniak koncen-
truje swoją uwagę na zbiorach etnograficznych. Pokazuje, jak przebiega
proces umuzealnienia pozyskanego przedmiotu oraz jak różne są jego
wykorzystania w tworzeniu wystaw. Pozostali autorzy przedstawiają na-
tomiast konkretne przykłady kolekcji muzealnych i wystaw – Krzysztof
Snarski dzieli się doświadczeniami z tworzenia zbiorów kultury staro-
obrzędowców, Katarzyna Kraczoń zastanawia się nad specyfiką kolek-
cji Stowarzyszenia Twórców Ludowych, a Katarzyna Szkaradnik poddaje
analizie inicjatywy Muzeum Ustrońskiego i przekonuje, że pokazywane
tam przedmioty odgrywają istotną rolę w procesie samoidentyfikacji ich
odbiorców.
Wreszcie trzecia perspektywa – literaturoznawcza. Rzeczy/przedmioty
obecne w opisach literackich mogą pełnić różne role – mogą być rekwi-
zytami i dopełniać historie, ale także stanowić o kontekście rozgrywają-
cych się wydarzeń; mogą również być głównym bohaterem opisu, wokół
którego rozgrywa się akcja. W utworach powstałych po 1956 roku głów-
ną rolą rzeczy stało się bycie metaforą ukrytych znaczeń – „nie patrzymy
na nie, lecz na to, co odsłaniają – niewidoczną pustkę dającą się uchwycić
tylko dzięki widzialnym konturom wyznaczanym przez rekwizyty” (Kar-
powicz 2008, s. 128). Zainteresowano się więc przedmiotami zniszczo-
nymi, zdegradowanymi, które traktowano jako świadków ludzkiego życia
Przedmowa 17
i śmierci – opowiadały one o nieobecności, stracie, a także o doświad-
czeniach wykorzenienia, bezdomności. Mogły być jednak także dowo-
dem życia. Generalnie rzeczy stanowiły o istnieniu podmiotu lirycznego.
Powyższe wątki można odnaleźć w twórczości Mirona Białoszewskiego,
Stanisława Barańczaka, Leopolda Buczkowskiego, Zbigniewa Herberta,
Ryszarda Kapuścińskiego czy Tadeusza Różewicza.
Teksty zebrane w tej części są analizami twórczości wybranych pisa-
rzy. I tak, Małgorzata Sypniewska analizuje twórczość Brunona Jasień-
skiego, Tadeusza Kantora, Brunona Schulza i Debory Vogel, pokazując
konteksty, w których występuje manekin. Weronika Górska natomiast
podejmuje temat relacji człowieka i rzeczy – na przykładzie kobiet i lalek
opisanych przez Olgę Tokarczuk i Izabelę Filipiak. Na koniec Katarzy-
na Perzanowska przybliża inwentarz przedmiotów obecny w literaturze
o dawnym i współczesnym Szczecinie i wskazuje, jak jest on wykorzy-
stywany w narracjach tożsamościowych.
Mam nadzieję, że lektura zgromadzonych w książce tekstów będzie
inspirująca dla Czytelników, którzy dzięki niej inaczej spojrzą na rzeczy
i być może dostrzegą, że „są całe masy myśli, które pojawiają się jedynie
dzięki spotkaniom z rzeczami. Ta zależność jest jednocześnie i przypad-
kowa, i głęboka” (Droit 2005, s. 164).
Bibliografia
Barański Janusz
2007 Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońkiego.
2010 Dyskurs gęsty – w poszukiwaniu interpretatywnej teorii przedmiotu muzealnego, [w:] Etnologia i okolice.
Eseje antyperyferyjne, red. tenże, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońkiego, s. 319–355.
Czapiga Małgorzata
2008 Cóż po parasolniku w czasach gadżetów?, „Kultura Współczesna”, nr 3(57), s. 160–174.
Dant Tim
2007 Kultura materialna w rzeczywistości społecznej. Wartości, działania, style życia, Kraków: Wydaw-
nictwo Uniwersytetu Jagiellońkiego.
Domańska Ewa
2008 Humanistyka nie-antropocentryczna a studia nad rzeczami, „Kultura Współczesna”, nr 3(57), s. 9–21.
18 Katarzyna Waszczyńska
Droit Roger-Pol
2005 51 zabaw (z) rzeczami. Doświadczanie rzeczywistości, Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne.
Gell Alfred
1998 Art and Agency. An Anthropological Theory, Oxford, New York: Clarendon Press.
Karpowicz Agnieszka
2008 Muzeum braku. Funkcje rzeczy codziennego użytku w literaturze i sztuce polskiej po 1956 r.,
„Kultura Współczesna”, nr 3(57), s. 127–143.
Kopytoff Igor
2003 Kulturowa biografia rzeczy – utowarowienie jako proces, przeł. Ewa Klekot, [w:] Badanie
kultury. Elementy teorii antropologicznej, red. Marian Kempny, Ewa Nowicka, Warszawa:
Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 249–274.
Krajewski Marek
2008 Przedmiot, który uczłowiecza…, „Kultura Współczesna”, nr 3(57), s. 43–54.
Latour Bruno
2005 Reassembling the Social. An Introduction to Actor-Network-Theory, Oxford: Oxford Uni-
versity Press.
Miller Daniel
1987 Material Culture and Mass Consumption, Oxford: Basil Blackwell.
Pomian Krzysztof
2006 Historia. Nauka wobec pamięci, przeł. Hanna Abramowicz, Joanna Pietrzak-Thebault,
Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Popczyk Maria (red.)
2005 Muzeum Sztuki. Antologia, Kraków: Universitas.
Rodak Paweł
2008 Rzeczy w kontekście pisania. O materialności dzienników osobistych, „Kultura Współczesna”,
nr 3(57), s. 100–117.
Skowrońska Marta
2009 Drugie życie przedmiotów. Second hand jako zjawisko społeczne, Poznań: Wydawnictwo
Naukowe UAM.
Wieczorkiewicz Anna
2001 Mowa słów i mowa rzeczy (o retoryce wypowiedzi muzealnej), [w:] Praktyki opowiadania,
red. Bogdan Owczarek, Zofia Mitosek, Wincenty Grajewski, Kraków: Universitas,
s. 237–256.
Antropologia
1 . Czy rzecz może być sprawcą?
Perspektywa humanistyki i nauk społecznych
Agata Rybus
Prezentowany tekst jest próbą rekapitulacji wybranych stanowisk z ob-
szaru nauk humanistycznych i społecznych opowiadających się za roz-
szerzeniem kategorii sprawczości na czynniki pozaludzkie, przede
wszystkim na rzeczy. Koncepcje te można podzielić na dwie grupy.
Pierwsza obejmuje stanowiska powstałe w ramach „oświeconego an-
tropocentryzmu”, w którym to refleksja nad rzeczami odbywa się przy
zachowaniu hierarchicznej różnicy bytów, zawsze w kontekście pytań
o kondycję człowieka i w konsekwencji przyjmuje założenie o możliwo-
ściach sprawczych rzeczy z zachowaniem roli człowieka jako inicjato-
ra, punktu alfa wszelkiej sprawczości. Drugą grupę interesujących mnie
koncepcji stanowią próby spojrzenia na rzeczywistość z zawieszeniem za-
łożenia o hierarchicznym, antropocentrycznym uporządkowaniu składa-
jących się na nią bytów.
Idea sprawczości rzeczy, zarówno w wersji antropocentrycznej, jak
i nieantropocentrycznej, sugeruje, że rzecz posiada zdolność wywoły-
wania zmian w swoim otoczeniu, także społecznym, a zatem w pełni
uzasadnione jest rozpatrywanie jej w kategoriach aktywnego aktora
społecznego. Poniżej zaprezentowano wybrane artykulacje interesują-
cego nas konceptu, wywodzące się z obydwu przywołanych paradyg-
matów: humanistycznego i posthumanistycznego. Prezentację stano-
wisk, kolejno: Alfreda Gella, Andrew Jonesa, Brunona Latoura i Karen
Barad poprzedzi szkic kontekstu, w którym narodziła się idea
przedmiotu-sprawcy.
22 Agata Rybus
W koncepcji sprawczości przedmiotów1 spotyka się kilka tendencji
badawczych, istotnych dla współczesnej humanistyki i nauk społecznych.
Zaliczymy do nich nurty, które za Ewą Domańską, badaczką współczes-
nych teorii nauk humanistycznych, nazwiemy: „zwrotem/powrotem ku
rzeczy”, „zwrotem ku temu-co-nie-ludzkie” oraz „zwrotem performa-
tywnym”, a także, związane z krytyką postkolonialną, studia grup podpo-
rządkowanych (ang. subaltern studies) (Domańska 2007, s. 51; 2008a, s. 31).
Wyrażenie „zwrot ku rzeczy” może wzbudzać intuicyjny opór. Re-
fleksja nad materialnym otoczeniem człowieka ma długą historię za-
równo w antropologii2, jak i w innych dyscyplinach zaliczanych do
humanistyki lub nauk społecznych – pojawia się w rozważaniach filozo-
ficznych, w socjologii, naukach o kulturze, historii sztuki, odgrywa klu-
czową rolę w archeologii. Pomimo to, w rozważaniach nad „rozwojem”
humanistyki refleksja nad materialnością często umieszczana jest wśród
nowych prądów badawczych, co pod postacią łagodnej aluzji daje się
wychwycić już z wydźwięku określenia „zwrot ku rzeczy”. W kontek-
ście dziejów nauki w ogóle, a więc pod warunkiem zlekceważenia różnic
w historii „rozwoju” poszczególnych dyscyplin, bardziej adekwatne wy-
daje się określenie „powrót do rzeczy”3. Pozwala ono stawić opór błęd-
nemu wrażeniu, jakoby refleksja humanistyczna przez znacząco długi
czas lekceważyła fakt, że świat, w którym żyją ludzie, przepełniony jest
rzeczami. „Powrót do rzeczy” słusznie sugeruje, że badacze utożsamiani
z omawianym nurtem nie przypisują sobie odkrycia czy wprowadzenia
tematu rzeczy do humanistyki. Sugerują raczej konieczność przemyśle-
nia przyjmowanych w refleksji nad rzeczami założeń oraz rozszerzenia
zakresu stawianych w jej ramach pytań4.
1 Ze względów stylistycznych pojęcia „rzecz” i „przedmiot” w poniższym tekście trak-
towane są synonimicznie.
2 O historii refleksji nad rzeczami w antropologii pisali między innymi: Janusz Ba-
rański (2007) oraz Olga Kwiatkowska i Adam Kola (2006).
3 Obydwu określeń używa Ewa Domańska na określenie nurtów badawczych
skupionych na materialności, ujawniających się w humanistyce od końca lat 90.
(2006a, s. 171; 2006b, s. 105; 2008a, s. 31).
4 Zgodnie ze wskazówką Domańskej (2008a, s. 40), w poszukiwaniu różnicy po-
między dawnym a współczesnym, związanym z „powrotem ku rzeczy” podejściem
humanistyki do kwestii materialności warto porównać treść prezentowaną w dwóch pi-
smach: w reprezentatywnym dla „starej” optyki „Kwartalniku Historii Kultury Materialnej”,
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 23
Do popularnych w ramach „starej” optyki rzeczy zainteresowań in-
strumentalnym wymiarem relacji człowiek – rzecz, na przykład charak-
terystycznego dla początków antropologii zaciekawienia przedmiotami
w funkcji narzędzi – ich budową, klasyfikacjami, powiązaniem przekształ-
ceń i udoskonaleń, którym podlegają, z ewolucyjnymi aspektami historii
ludzkiego gospodarowania oraz kontaktem międzykulturowym – do rów-
nie (choć nieco później) popularnego zainteresowania symbolicznym wy-
miarem rzeczy, traktowania ich jako nośników znaczeń, treści indywidual-
nych i zbiorowych, reprezentacji kultur, „powrót do rzeczy” dołączył
wiele nowych pomysłów na konceptualizację związanych z materialnością
aspektów ludzkiej rzeczywistości. Dziś podkreśla się kluczowe znaczenie
rzeczy dla procesów budowania zbiorowych i jednostkowych tożsamości,
związanej z nimi autorefleksji, pamięci oraz konsumpcji, rolę przedmio-
tów w tworzeniu i umacnianiu dystynkcji społecznych, ale także więzi
międzyludzkich. Popularność zyskują różne formy antropomorfizacji rze-
czy, do których niekiedy, nie zawsze słusznie, zalicza się ideę przypisania
im sprawczości, a spośród których szczególnie ciekawe jest mówienie
o biografiach czy karierach rzeczy, zarówno w ich wymiarze gatunkowym,
jak i jednostkowym. W ramach poszukiwań nowej humanistycznej for-
muły rozumienia rzeczy podejmuje się niekiedy próby zerwania z leżącą
u podstaw dotychczasowych stanowisk i refleksji humanistycznej w ogóle
dualistyczną spuścizną filozoficzno-mityczną opartą na opozycjach: świat
idealny – świat materialny, aktywny umysł – bierna materia, czynny stwór-
ca – bierny chaos, podmiot – przedmiot. W obrębie „powrotu do rzeczy”
funkcjonują ujęcia w radykalnie odmienny sposób odpowiadające na py-
tania o charakterze ontologicznym oraz epistemologicznym.
„Powrót do rzeczy” bywa niekiedy rozpatrywany w powiązaniu z dys-
kursem emancypacyjnym krytyki postkolonialnej. Związani z tą postawą
metodologiczną badacze zwracają uwagę na podobieństwa między kolonia-
lizmem a modernizmem literackim i strukturalizmem, równocześnie sytu-
ując swoje poglądy w ramach refleksji postmodernistycznej i poststruktural-
nej. Jak zauważają Anna Burzyńska i Michał Paweł Markowski, „wspólnym
wydawanym przez Instytut Archeologii i Etnologii PAN (dawniej Instytut Historii Kultu-
ry Materialnej) od 1953 roku, oraz w związanym z „nowym” podejściem „Journal of Ma-
terial Culture” – piśmie wydawanym od 1996 roku przez University College London.
24 Agata Rybus
mianownikiem jest tutaj pojęcie inności” (2006, s. 557). W postmoderni-
stycznej refleksji nad nią warto, według przywołanych autorów, wyróżnić
dwa wątki: epistemologiczny i etyczny. Pierwszy z nich zwraca uwagę na
charakterystyczny dla nowoczesnej myśli paradoks. Zgodnie z tradycją kar-
tezjańską rozum jest uniwersalny, dzięki czemu możliwe jest wzajemne
międzyludzkie porozumienie. Jak uniwersalny umysł może poznać to, co
partykularne? Jedynie poprzez „przykrojenie” „inności” i dostosowanie jej
do własnych wymogów. Wszelkie osobliwości, lokalności zostają oswojone
poprzez narzucenie im zrozumiałej, „swojskiej” tożsamości, co jest równo-
znaczne z objęciem kontrolą. „Inność” dostaje się pod jurysdykcję pozna-
jącego podmiotu, który od tej pory może nią dowolnie dysponować przez
manipulację stworzonych na miarę własnych potrzeb przedstawień: „Z epi-
stemologicznego punktu widzenia inność nie ma prawa istnieć, gdyż dla
rozumu to, co niezrozumiałe, zagraża jego istnieniu, które polega przecież
na maksymalnym poszerzaniu przestrzeni zrozumiałości regulowanej pra-
wami narzucanymi przez podmiot” (Burzyńska, Markowski 2006, s. 558).
Postkolonializm, wyrastając na gruncie krytyki imperializmu i stanowiącego
jego konsekwencję kolonializmu, dostrzega w powyższym stwierdzeniu
ważną przesłankę praktyk kolonialnych. Uniwersalistyczne pretensje
„zachodniego rozumu” doprowadziły do stworzenia, z imperialnej perspek-
tywy i w imperialnych celach, wartościujących przedstawień kolonizowa-
nych. Ekspansja terytorialna szła w parze z ekspansją rozumu. Dominację
kolonizatorów należy rozpatrywać także w kategoriach dyskursywnych –
fizyczny podbój świata szedł w parze z procesem przekształcania go w zbiór
klarownych idei (Burzyńska, Markowski 2006, s. 558–559).
Z czasem kategorię dominacji dyskursywnej, używaną do analizy
relacji między kolonizatorami a kolonizowanymi, zaczęto wykorzysty-
wać do opisu sytuacji innych podporządkowanych: marginalizowanych
i opresjonowanych grup etnicznych, kobiet, mniejszości seksualnych,
w końcu też zwierząt i – co można uznać za nieco zaskakujące – rzeczy.
Wątek etyczny postmodernistycznej refleksji nad „innością” łączy się
z pytaniem: „jak przedstawić to, co zostało usunięte z dominujących repre-
zentacji albo ukryte pod powierzchnią pozornie przejrzystego dyskursu?”5
5 Gayatri Chakravorty Spivak, jedna z kluczowych przedstawicielek krytyki postko-
lonialnej, stwierdziła, że etyczne przedstawienie dotychczas przez dyskurs pomijanych
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 25
(Burzyńska, Markowski 2006, s. 558). Imperatyw etyczny w postko-
lonializmie wiąże się z dążeniem do „dekolonizacji umysłów”, którą,
w sytuacji rozszerzenia zainteresowań postkolonialnych na innych
marginalizowanych, należy rozumieć jako dekonstrukcję wszelkie-
go typu „imperialnych”, opartych na przemocy i opresji wyobrażeń
dotyczących grup zdominowanych. Badacze związani z nurtem na-
zywanym „studiami nad podporządkowanymi” (ang. subaltern studies)
postulują włączenie do rozważań perspektywy tych, którym do-
tychczas odmawiano prawa głosu. Wszelkich nieobecnych, przemil-
czanych, „upośledzonych” ze względu na pochodzenie, płeć, klasę,
kastę, rasę, język etc. W grupie domagających się prawa głosu „mil-
czących innych” umieszcza się też niekiedy przedmioty, dla których
żąda się sprawiedliwych, adekwatnych reprezentacji, uwzględniają-
cych ich faktyczną, aktywną rolę w życiu społecznym. Podobnie jak
przedstawiciele odmiennych, milczących grup ludzkich z rozważań
subalternistów, także rzecz – „inny” przedstawiana jest nie jako: „za-
grażający porządkowi obcy […], lecz […] pełnoprawny uczestnik
dialogu kultur; pełnoprawny – choć nie równie aktywny i mocny
[…] współtwórca ludzkiej tożsamości”, na mocy dyrektywy „episte-
mologicznego uprzywilejowania represjonowanych” – uznaje się jej
obecność w gronie „uczestników procesu tworzenia rzeczywistości”
(Domańska 2008b, s. 14).
Do opisu rzeczy jako „innego” używa się instrumentarium wypraco-
wanego w ramach dotychczas realizowanych badań nad odmiennością.
Opisuje się je z użyciem kategorii do tej pory zarezerwowanych dla ludzi,
np. biografii, kariery czy tożsamości, jako współtwórcom rzeczywistości
przyznaje się im podmiotowość i (będącą główną bohaterką naszych roz-
ważań) sprawczość6.
i marginalizowanych jest „doświadczeniem niemożliwego”, gdyż każda taka próba odby-
wać się będzie w ramach dyskursu, przeciw któremu w założeniach występuje (Burzyńska,
Markowski 2007, s. 558).
6 Warto za Domańską zauważyć, że niezależnie od stopnia emancypacji umożliwionej
rzeczom rozpatrywanie rzeczy jako „innego” nie przekracza perspektywy antropocen-
trycznej (Domańska 2008b, s. 10). Każda „inność” może być przecież rozpatrywana tylko
względem jakiejś centralnej dla rozważań „swojskości”. W tym kontekście „swojskie”,
a więc centralne, stanowiące ramę odniesienia, jest to, co ludzkie.
26 Agata Rybus
Innym, do pewnego stopnia pokrewnym „powrotowi do rzeczy” kie-
runkiem refleksji humanistycznej, w którego kontekście zasadne jest mó-
wienie o koncepcji sprawczości rzeczy, dokładnie o jej wybranych, nie-
antropocentrycznych formach, jest posthumanistyczny w swej wymowie
„zwrot ku temu-co-nie-ludzkie”. Termin „posthumanizm” na dobre za-
domowił się w nurtach krytycznych nauk humanistycznych i społecznych
w 2. połowie lat 90. XX wieku. Jego korzenie sięgają jednak dużo dalej
– zdaniem Cary’ego Wolfe’a, badacza posthumanistycznych prądów in-
telektualnych – przynajmniej do organizowanych w Nowym Jorku w latach
1946–1953 interdyscyplinarnych konferencji poświęconych zagadnieniom
cybernetyki (organizowanych przez The Josiah Macy Jr. Foundation), pod-
czas których grupa badaczy, w tym Gregory Bateson, Warren McCulloch
i Norbert Wiener, opracowała teorię systemów. Miała ona odgrywać rolę
nowego teoretycznego modelu wyjaśniającego zarówno procesy biologicz-
ne, jak i technologiczne oraz społeczne, z wykluczeniem założenia o cen-
tralnej roli podmiotów ludzkich (Wolfe 2010, s. xii).
Współcześnie termin „posthumanizm” doczekał się wielu różnorod-
nych, konkurujących ze sobą i niekiedy sprzecznych w pewnych aspek-
tach sposobów rozumienia. Składają się one na kontinuum, którego bie-
guny są wyznaczone przez stanowiska reprezentowane przez Francisa
Fukuyamę oraz Donnę Haraway (Wolfe 2010). W Końcu człowieka (2004)
znany z „biokonserwatywnego” podejścia Francis Fukuyama przedstawia
niezbyt odległą w czasie dystopię, w której ludzkość zostaje zdominowa-
na przez genetyczne technologie rozpowszechniane przez bioinżynierię,
w rezultacie czego dochodzi do upadku „ludzkiej godności”. Posthuma-
nizm w rozumieniu przywołanego autora to związany z rozwojem bio-
technologii nadchodzący kryzys człowieczeństwa, w którym w wyniku
zmian „ludzkiej natury” dojdzie do upadku wolności i sprawiedliwości –
wartości będących podstawą liberalnej demokracji. Autorka umieszczo-
nego przez Wolfe’a na drugim biegunie kontinuum posthumanistycznej
refleksji Manifestu cyborgów (Haraway 2003) stwierdza, że z zachodzącego
na naszych oczach procesu zanikania granic między człowiekiem i zwie-
rzęciem, człowiekiem i maszyną, tym co organiczne i tym co nieorga-
niczne wysnuć można wniosek, że człowieczeństwo z esencjalistycznej
koncepcji prezentowanej przez Fukuyamę jest mitem. Człowieczeństwo
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 27
nie jest czymś z góry danym, lecz jest dynamicznie wytwarzane w pro-
cesie technologicznej i antropologicznej ewolucji. Z wizją nowego czło-
wieka, alegorycznie przedstawianego za pomocą figury cyborga, wiązać
można i nadzieje, i lęki. To od ludzi zależy, na jaką drogę zmian wkroczą.
W odróżnieniu od Fukuyamy Haraway kładzie akcent nie na zagrożenia,
ale na potencjalne korzyści rozwoju biotechnologii.
Oprócz rozróżnienia stanowisk posthumanistycznych ze względu na
prezentowaną w nich skalę obaw wobec zmian związanych z rozwojem
nauki i technologii zaproponować można rozróżnienie na historyczne
i filozoficzne rozumienie posthumanizmu. W pierwszym, prezentowa-
nym przez Fukuyamę oraz m.in. Katherine Hayles (1999), posthuma-
nizm jest postrzegany w kategoriach czasowych, jako okres w dziejach
świata związany z rozwojem technologiczno-naukowym oraz z wieloma
wyrosłymi w jego ramach zjawiskami i postawami. Podejście filozoficz-
ne, do którego zaliczyć możemy prace Brunona Latoura, definiuje post-
humanizm w kontekście ponadczasowych pytań o tożsamość ludzkości
i świata. Posthumanizm w filozoficznej odsłonie dewaluuje odwieczny
podział rzeczywistości na człowieka i inne byty. Usuwa człowieka z cen-
tralnej, uprzywilejowanej pozycji, ale nie przez umieszczenie w niej in-
nych form istnienia, np. maszyn, tylko raczej przez likwidację samego
centrum. Posthumanistyka jako zespół prądów badawczych związanych
z posthumanizmem rezygnuje z hierarchii na rzecz heterarchii. Zwraca
się ku innym formom „bycia” – mikroorganizmom, roślinom, zwierzę-
tom, maszynom, rzeczom (artefaktom i ekofaktom) i uznając je za rów-
noprawne człowiekowi, przyznaje im sprawczość. Rozszerzenie kategorii
sprawczości na byty nie-ludzkie jest w kontekście posthumanizmu jed-
nym z narzędzi wykorzystywanych do de-antropocentryzacji świata.
Posthumanistyczna, nie-antropocentryczna koncepcja sprawczości
rzeczy jako przedstawicieli nie-ludzi pojawia się w rozważaniach badaczy
utożsamianych z innym nurtem humanistyki – performatyką (ang. perfor-
mance studies). Za pionierów i poniekąd twórców tej interdyscyplinarnej,
zinstytucjonalizowanej już dziedziny uważa się m.in. Richarda Schech-
nera, Barbarę Kirshenblatt-Gimblett, Marvina Carlsona, Dwighta
Conquergooda czy Bryana Reynoldsa. Równocześnie podkreśla się nie-
oceniony wkład koncepcji takich postaci jak: John Langshaw Austin,
28 Agata Rybus
Victor Turner, Erving Goffman czy Judith Buttler. Performatyka skupia
się na działaniu i, jak podkreśla Schechner (2006, s. 16), robi to na kilka
sposobów. Jako dyscyplina akademicka w centrum swoich zainteresowań
umieszcza performanse7, które rozważać należy „jako szerokie «spek-
trum» lub «kontinuum» ludzkich działań, sięgające od rytuałów, zabaw,
sportów, popularnych rozrywek, sztuk wykonawczych (teatr, taniec, mu-
zyka) i występów życia codziennego, poprzez role społeczne, zawodowe,
płciowe, rasowe i klasowe, aż do uzdrawiania (od szamanizmu do chi-
rurgii), mediów i Internetu” (Schechner 2006, s. 16). Ponadto w ramach
projektu performatycznego mieści się praktyka artystyczna. Wielu bada-
czy reprezentantów dyscypliny jest równocześnie aktywnymi artystami.
I wreszcie performatyka, rezygnując z pozorów ideologicznej neutralno-
ści, otwarcie angażuje się w praktyki i strategie społeczne.
Uważa się, że performatyka powstała jako alternatywa dla postmo-
dernistycznych nurtów ujmujących kulturę i społeczeństwo w katego-
riach tekstu, a praktyki badawcze w kategoriach lektury. Jak pisze Ewa
Domańska, w „zwrocie performatywnym” dochodzi do wyjścia poza me-
taforę świata rozumianego jako tekst i przyjęcia metafory świata rozumia-
nego jako performans, w którym się uczestniczy (Domańska 2007, s. 52).
Jak podkreśla Schechner:
bada się wszystko jako praktykę, zdarzenie czy zachowanie, nie jako „przed-
miot” czy „rzecz”. Jakość dziania się na żywo – nawet gdy mowa o mediach
czy materiale archiwalnym – stanowi jądro performatyki. Performatycy nie
„czytają” zatem działań ani też nie pytają, jaki „tekst” się odgrywa. Pytają ra-
czej o „zachowanie”, którym jest (Schechner 2006, s. 16–17).
Stawiając w centrum swoich zainteresowań dzieło sztuki, na przy-
kład obraz, nie zastanawiają się nad wpisanymi w przedstawienie zna-
czeniami. Zamiast tego próbują dociec, jak powstawało, jak obecnie
funkcjonuje, jak przebiega proces jego ekspozycji, w jakie interakcje
wchodzi z oglądającymi, jak o jego odbiorze decyduje przestrzeń wy-
stawiennicza. Zakładają przy tym nieustającą dynamikę eksplorowanych
7 Rozumieniu performansu w performatyce Schechner poświęcił cały rozdział pracy
Performatyka. Wstęp (Schechner 2006, s. 43-67).
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 29
zjawisk: „Przedmiot może być stosunkowo stabilny, lecz performanse,
które tworzy, lub w których uczestniczy, zmieniają się radykalnie”
(Schechner 2006, s. 17).
W omawianym nurcie refleksji, opartym na wizji świata jako mnogo-
ści ciągłych performatywnych działań, odbywających się w dynamicznie
zmieniających się konfiguracjach, ważną rolę odgrywa kategoria spraw-
czości. Niektórzy badacze, sytuując swoje rozważania w posthumani-
stycznym idiomie performatyki, rozszerzają ją na pozaludzkie formy
istnienia, niekiedy diametralnie zmieniając jej znaczenie. Dobrym przy-
kładem jest prezentowana szeroko dalej Karen Barad i jej nowatorskie,
nieantropocentryczne postrzeganie interesującej nas kategorii. W tekstach
jej autorstwa (2007, 2012) poznajemy wypracowaną przez nią koncepcję
sprawczego realizmu (ang. agential realism), w której sprawczość nie jest
przyznawanym różnym formom istnienia atrybutem, lecz stanem rzeczy-
wistości, będącej ciągłym stawaniem się i rekonfiguracją (Barad 2012).
Performatyka kończy prezentowaną tutaj listę nurtów badawczych
humanistyki i nauk społecznych, w ramach których mówi się o potrzebie
rozszerzenia sprawczości na przedmioty. Zanim przejdziemy do przed-
stawienia wybranych humanistycznych i posthumanistycznych koncep-
cji sprawczości rzeczy, zatrzymajmy się na chwilę przy bliskiej jej, wypra-
cowanej w latach 50. przez Güntera Andersa, koncepcji predecyzyjności.
Odnosi się ona do ram działania ustanawianych przez obiekty material-
ne, którymi posługują się ludzie. Badacz sugeruje, że przedmioty nieja-
ko podejmują za nas decyzje dotyczące ich użycia (Anders 2001). Kon-
strukcja, skład, jakości fizyczne takie jak ciężar czy twardość narzucają
nam określone możliwości zachowań wobec przedmiotów. Decydują na
przykład o tym, czy i jak można je przekształcić, zniszczyć, przemieścić
(przesunąć, przeciągnąć, przenieść), czy można je podnieść, oprzeć się na
nich, ukryć się w nich lub pod nimi etc. Zdaniem Marka Krajewskiego
zarówno wywodząca się z lat 50. XX wieku koncepcja predecyzyjności,
jak i współcześnie popularna koncepcja sprawczości przedmiotów stano-
wią formy akcentowania względnej symetryczności w relacjach pomię-
dzy ludźmi i przedmiotami. Symetryczność relacji polegać ma na tym, że
relata pozostają w związku obustronnej zależności i nawzajem się konsty-
tuują. W procesie środowiskowej adaptacji ludzie stwarzają przedmioty,
30 Agata Rybus
działają na nich i z ich pomocą, ale też sami stają się obiektem ich od-
działywań: obiekty materialne współtworzą ludzką tożsamość, wpływają
na poczucie egzystencjalnego bezpieczeństwa, inspirują do podejmowa-
nia rozmaitych działań. Względność natomiast odnosi się do przyjętego
przez Krajewskiego założenia, że wspomniane wzajemne oddziaływanie
jest zawsze inicjowane przez człowieka oraz że człowiek, twórca przed-
miotów, ma możliwość dokonywania wyborów, dzięki czemu potrafi
wyjść poza alternatywy wyznaczone przez przedmiot (Krajewski 2008,
s. 131–132). Warto przy tym zaznaczyć, że przedmioty u Krajewskie-
go to materialne obiekty wplecione w działanie człowieka, po pierwsze
w charakterze obiektu wytwarzanego i wykorzystywanego przez niego,
po drugie w charakterze rzeczy wywierających wpływ na jego zacho-
wanie, działania, decyzje. Przedmioty to obiekty materialne stworzone
przez człowieka, percypowane przez niego, instrumentalnie wykorzysty-
wane do osiągnięcia pewnych celów lub też stanowiące przeszkodę czy
źródło ograniczeń, wpływające na kształt jego przyzwyczajeń i nawyków,
ewokujące wspomnienia etc. To obiekty materialne „brane pod uwagę”
(Krajewski 2008, s. 134–135).
Zaprezentowaną przez Krajewskiego koncepcję względnej syme-
tryczności relacji na linii człowiek – przedmiot odnieść można do an-
tropocentrycznych odsłon sprawczości przedmiotów, w których w cen-
trum zainteresowania stawia się przedmioty w rozumieniu zbliżonym
do zaproponowanego przez przywołanego badacza. Posthumanistyczne
koncepcje rezygnują z różnicowania sprawczości na „mocną”, inicjującą,
zarezerwowaną dla ludzi oraz „słabą”, wtórną, przypisaną rzeczom „bra-
nym pod uwagę” przez człowieka. Jak wkrótce się okaże, miejsce względ-
nej symetryczności relacji pomiędzy ludźmi a przedmiotami zajmuje tu
symetryczność relacji pomiędzy ludźmi a nie-ludźmi w ogóle.
Przejdźmy teraz do kategorii sprawczości. Używanie jej w analizach
nauk społecznych i humanistycznych ma już swoją historię. Kategoria ta
najczęściej pojawia się w rozważaniach nad relacjami między jednostką
a strukturą społeczną w znaczeniu zdolności jednostki do podejmowania
działań w ramach swojego kontekstu kulturowo-społecznego, umożli-
wiających jej współkształtowanie własnych warunków życia. Zakłada się
przy tym, że dysponująca sprawczością jednostka działa intencjonalnie
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 31
(Rapport, Overing 2000, s. 1). Prekursorzy idei rozszerzenia sprawczo-
ści na przedmioty, chcąc uniknąć oskarżeń o animizm, musieli rzecz ja-
sna przebudować jej definicję. Ciekawą propozycję znajdziemy u Laury
Ahearn (2001), antropolożki, której rozważania pozostają wprawdzie po-
za obszarem zainteresowań tzw. powrotu do rzeczy, niemniej jednak dla
prezentowanej tu refleksji wydają się atrakcyjne. Badaczka zwraca uwagę
na społeczno-kulturową kontekstualność kategorii „sprawczość” i pro-
ponuje jej „tymczasową” (ang. provisional) definicję jako warunkowanej
i wytwarzanej społecznie i kulturowo zdolności do działania (Ahearn
2001, s. 112). Definicja ta stanowi pewną ogólną ramę, pozwalającą na
względnie swobodne wypełnienie treścią. Rezygnując z intencjonalności
sprawcy, Ahearn tworzy przestrzeń dla rozszerzenia sprawczości na nie-
ludzi, na przykład na maszyny, broń, znaki czy duchy. Podkreśla również,
że sprawczość w różnych kontekstach może być różnie rozdysponowy-
wana, to znaczy, że wyobrażenia o tym, co działa, a co nie, mogą się od
siebie radykalnie różnić.
Autorem jednej z pierwszych koncepcji sprawczości rzeczy, szeroko
komentowanej i przez długi czas nadającej ton humanistycznym rozwa-
żaniom dotyczącym możliwości „działania” obiektów materialnych, był
Alfred Gell. Szukając kierunku, w jakim powinna podążać refleksja ba-
daczy zainteresowanych tzw. sztuką niezachodnią, krytycznie odniósł się
do koncepcji takich postaci jak Sally Price czy Howard Morphy, przy-
dzielających antropologom sztuki zadanie badania systemów estetycznych
poszczególnych kultur i sytuujących w ten sposób dyscyplinę w strefie
wpływów metodologii historii sztuki, przy zastąpieniu historycznych
uwarunkowań badanych przez nią systemów estetycznych uwarunkowa-
niami kulturowo-przestrzennymi. Stwierdził, że nawet jeśli w interesują-
cych go kontekstach kulturowych doszło do wykształcenia systemów po-
równywalnych do naszej estetyki (w co wątpi, przyjmując, iż tego typu
założenia mówią nam więcej o nas samych niż o badanych), to antropo-
logia powinna odsunąć je na margines swoich rozważań. To, co konstytu-
tywne dla antropologii sztuki, nie wiąże się w żaden sposób z badaniem
niezachodnich estetyk, między innymi ze względu na powiązanie tego
typu pomysłów badawczych z naukami humanistycznymi, podczas gdy
antropologia, w jego mniemaniu, jest nauką społeczną. Przeciwstawiając
32 Agata Rybus
„wewnętrzny”, umysłowy charakter sądów estetycznych, „zewnętrzne-
mu”, „fizycznemu” i społecznemu osadzeniu obiektów sztuki, ich po-
wiązaniom z procesami społecznymi, wśród których wylicza wymianę,
politykę, religię oraz pokrewieństwo, uznając za cechę konstytutywną an-
tropologii w ogóle badanie relacji społecznych, stwierdza, że antropologia
sztuki powinna zajmować się społecznym kontekstem powstawania,
funkcjonowania i odbioru obiektów artystycznych. Tylko w ten sposób
wyrwie się spod niekorzystnych wpływów historii sztuki i zbliży do wła-
ściwego swojej dyscyplinie zakresu przedmiotowego (Gell 1998, s. 1–5).
Antropologiczna teoria sztuki Gella odrzuca podejścia semiotyczne,
uznające sztukę za formę komunikacji, narzędzie opisywania i komento-
wania rzeczywistości:
W miejsce symbolicznej komunikacji kładę nacisk na sprawczość, intencję,
przyczynę, rezultat i transformację. Postrzegam sztukę jako system działań, ma-
jących na celu zmianę świata raczej niż kodowanie jakichś symbolicznych
twierdzeń na jego temat. Podejście do sztuki skoncentrowane na działaniach
jest bardziej antropologiczne niż stanowiące dla niego alternatywę podejście
semiotyczne, ponieważ zajmuje się praktyczną rolą obiektów sztuki jako po-
średników w procesach społecznych, a nie ich interpretacją, jakby były tek-
stami (Gell 1998, s. 6).
Antropologia sztuki w rozumieniu zaproponowanym przez autora
Art and Agency zajmuje się badaniem społecznych relacji tworzonych
i funkcjonujących w otoczeniu obiektów artystycznych (Gell 1998, s. 7).
W tym kontekście zmieniony zostaje status dzieła sztuki (ale też innych
przedmiotów stworzonych przez człowieka). Dochodzi do przyznania
mu specyficznie rozumianej sprawczości, dzięki czemu może zaistnieć
jako ekwiwalent osoby, aktywny uczestnik procesów społecznych,
współtwórca i relatum w rozmaitych typach relacji. Szukając w historii
antropologii podobieństw i analogii do prezentowanej przez siebie kon-
cepcji przedmiotu, Gell wskazał, między innymi, na teorię animizmu
autorstwa Edwarda Tylora oraz teorię daru Marcela Maussa. Pierwszy
z przywołanych badaczy, podejmując w pracy Primitive Culture temat
relacji pomiędzy reprezentantami tzw. kultury prymitywnej, czy mniej
rażąco, „pierwotnej” a obiektami materialnymi, dostrzegł wśród
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 33
badanych tendencję do ożywiania rzeczy, przypisywania im świado-
mości, zdolności odczuwania oraz możliwości oddziaływania na ludzi.
Marcel Mauss natomiast, analizując zjawisko wymiany darów, uznał
włączone w proces obdarowywania przedmioty za ekstensje osób, dzia-
łające niejako w ich imieniu (Gell 1998, s. 9).
Dla Gella sprawczość jest zdolnością do inicjowania przyczynowych
zdarzeń w otoczeniu sprawcy. Rozważając możliwości przypisania jej
rzeczom, podkreśla, że każde działanie człowieka odbywa się w mate-
rialnym otoczeniu. Obiekty materialne, w tym także ludzkie ciało, po-
średniczą w intencjonalnych, sprawczych czynnościach podejmowanych
przez ludzi. Gell wprowadza rozróżnienie na sprawców pierwszorzęd-
nych (ang. primary) – byty intencjonalne, oraz drugorzędnych (ang. se-
condary), którzy działają na mocy woli człowieka, jako wskaźnik jego si-
ły, tożsamości czy ekspresji, jak na przykład rzeczy (Gell 1998, s. 19–20).
Rzeczy działają u Gella tylko jako przedłużenia wytwarzających je czy
korzystających z nich osób – „pierwszych poruszycieli”. Ludzie, działa-
jąc z wykorzystaniem obiektów, wydzielają im część swojej osobowości,
dzięki czemu rzeczy mogą na przykład wpływać na myśli i uczucia ob-
cujących z nimi ludzi czy też prowokować ich do podejmowania rozma-
itych działań (Hoskins 2006, s. 76). Powszechnie w naukach społecznych
wiązana ze sprawczością intencjonalność zastąpiona zostaje skuteczno-
ścią – działanie sprawcze może być rozpoznane tylko ex post facto, dzięki
zmianom w otoczeniu. Nie jesteśmy w stanie rozpoznać sprawcy, dopóki
nie zacznie działać jak sprawca i nie wpłynie na swoje środowisko.
Wśród analizowanych przez Gella „działających” obiektów tzw. sztuki
niezachodniej znalazły się dekoracyjne dzioby melanezyjskich czółen oraz
bogato zdobione tarcze tamtejszych wojowników. Zadaniem misternych
wzorów dekoracyjnych pokrywających przywołane artefakty nie jest, zda-
niem badacza, wywołanie estetycznych wrażeń w przeciwniku na polu bi-
twy lub partnerze w akcie wymiany dóbr. Nie jest nim też przekazanie
zakodowanych informacji o lineażu, klanie czy rodzinie. Zadanie przy-
dzielone zdobionym tarczom i dziobom czółen polega na oszołomieniu
i przestraszeniu adwersarza, wywołaniu poczucia zagrożenia i niższości
u partnera w akcie wymiany. W ten sposób przywołane przedmioty stają
się aktywnymi uczestnikami czy to wojennego, czy pokojowego spotkania
34 Agata Rybus
dwóch grup aktorów społecznych. Swoją efektywność czerpią z nadanego
im przez twórcę przerażającego, gorszącego wyglądu, stanowiącego obiek-
tywizację jego emocji, ekstensję jego motywów i intencji.
Dobrą ilustracją dla zamysłu Gella o podziale sprawczości na pierw-
szorzędną i drugorzędną jest postać żołnierza rozmieszczającego w tere-
nie miny przeciwpiechotne lub zaopatrzonego w karabin. Miny i karabin
dysponują, zdaniem badacza, sprawczością drugiego typu, są narzędziem
sprawcy pierwszorzędnego – żołnierza, ale także przedłużeniem jego
osoby czy częścią jego społecznej tożsamości. Gdyby nie miny lub in-
ny rodzaj broni, żołnierz nie mógłby podejmować pewnego typu dzia-
łań, charakteryzujących go jako żołnierza na wojennej misji. Żołnierz na
misji może wykonywać pewną grupę rozkazów, podejmować określone,
związane ze swoją rolą działania dzięki temu, że dysponuje bronią. Mi-
na może wybuchnąć, karabin wystrzelić i w ten sposób działają, ale tyl-
ko dzięki wcześniejszym działaniom człowieka – sprawcy pierwszorzęd-
nego (Gell 1998, s. 20–21). Ważną cechą sprawczości w koncepcji Gella
jest jej relacyjność. Sprawczość istnieje tylko w relacji między sprawcą
(agent) a przedmiotem działania (patient) – występuje tylko wtedy, gdy ja-
kiś agent podejmie działanie, które dotknie jakiegoś przedmiotu działa-
nia. Na przykład mina dzięki sprawczości udzielonej przez żołnierza wy-
buchnie, co doprowadzi do jakichś zniszczeń lub czyjejś śmierci, a rzeźba
wywoła w zwiedzającym galerię sztuki reakcję, np. niesmak. Sprawczość
jest dla Gella przechodnia – sprawca może stać się przedmiotem dzia-
łania i odwrotnie. Gdy samochód zepsuje nam się na drodze, odrucho-
wo możemy uznać go za sprawcę, a siebie za jego ofiarę. Nie przypisuje-
my mu złych intencji, niemniej jednak odczuwamy skutki jego działania.
Gdy natomiast zdenerwowani zaczniemy kopać w opony samochodu, to
my będziemy sprawcami, a samochód naszą ofiarą (Gell 1998, s. 22–23).
Antropologiczna teoria sztuki Gella jest w istocie teorią sprawczo-
ści. Na nowo podejmuje temat społecznego działania, rozszerzając gro-
no aktorów o artefakty – nie tylko o stanowiące punkt wyjścia dla
rozważań obiekty tzw. sztuki etnicznej, ale też o wszystkie przedmio-
ty wytwarzane i wykorzystywane przez człowieka w podejmowanych
przez niego czynnościach. Mimo wywodzących się zarówno z kręgów
historii sztuki, jak i antropologii licznych głosów krytycznych wobec
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 35
koncepcji zaprezentowanych przez Gella w Art and Agency, pozytywne
w swej wymowie nawiązania do opracowanej przez niego teorii spraw-
czości do dziś pojawiają się w większości tekstów rozważających roz-
szerzenie zdolności działania na przedmioty. Autorzy wstępu do pracy
Material Agency – Towards a Non-Anthropocentric Approach (Knapett, Mala-
fouris 2008) policzyli, że w „Journal of Material Culture” (uznawanym
przez wielu badaczy za kluczowe dla współczesnej interdyscyplinarnej
refleksji nad materialnością forum wymiany myśli) w latach 1998–2008
kategoria sprawczości pojawiła się 111 razy i w ogromnej większości
w ramach stanowisk inspirowanych koncepcją Alfreda Gella.
Oparta na koncepcji sprawczości drugorzędnej propozycja autora Art
and Agency akceptuje i potwierdza sformułowane w Oświeceniu przeko-
nanie o centralnym miejscu człowieka w świecie – wizję człowieka jako
kontrolera czy władcy świata. Argument pierwszorzędnego sprawcy nasu-
wa skojarzenia z klasycznym już motywem wyrażanym na przykład w pla-
tońskiej idei budowniczego świata, motywem znanego z pism Arystote-
lesa pierwszego poruszyciela czy boskiego zegarmistrza, przywoływanego
jeszcze w XVII wieku przez Izaaka Newtona. Rolę pierwiastka boskiego
w inicjowaniu i nadawaniu kształtu dynamice świata odgrywa tu człowiek.
W podobnym tonie utrzymana jest koncepcja sprawczości obiektów
materialnych autorstwa archeologa Andrew Jonesa. Brytyjski badacz wy-
łożył ją w pracy Archaeological Theory and Scientific Practice na marginesie roz-
ważań nad powiązaniami archeologii z metodologią z jednej strony nauk
ścisłych, z drugiej – innych nauk humanistycznych i społecznych. Jones
jest jednym z badaczy wykorzystujących w refleksji nad artefaktami popu-
larną ostatnio metaforę biografii. Zgodnie ze spostrzeżeniami Roberta W.
Preucela i Lynn Meskell tzw. podejście biograficzne do przedmiotów jest
dziś jednym z trzech głównych obszarów zainteresowań badawczych stu-
diów nad materialnością, obok propozycji oscylujących wokół problemów
obiektywizacji oraz konsumpcji (Preucel, Meskell za: Domańska 2008a,
s. 39). Podejście to na forum akademickiej debaty nad materialnością po-
jawiło się za sprawą pracy zbiorowej The Social Life of Things: Commodi-
ties in Cultural Perspective, pod redakcją Arjuna Appaduraja (1986). Autorzy
tomu analizują w swoich tekstach życie społeczne przedmiotów, ich cyr-
kulację w różnych kontekstach społeczno-kulturowych, ich dynamiczne,
36 Agata Rybus
zmieniające się wraz ze zmianą kontekstu tożsamości, zmienność nadawa-
nych im znaczeń czy przypisywanych wartości. Jeden z twórców, Igor Ko-
pytoff, postuluje, by badając życie społeczne artefaktów, zadawać pytania
podobne do tych, które stawiamy w refleksji nad biografią człowieka: ja-
kimi możliwościami biograficznymi, wynikającymi ze „statusu”, momen-
tu historycznego i uwarunkowań kulturowych dysponują interesujące nas
obiekty? Jak wyglądały ich dotychczasowe kariery? W jakim są „wieku”?
Na jakim „etapie życia”? Jakim zmianom podlegają wraz z wiekiem? Co
się z nimi dzieje, gdy przestają być użyteczne? (Kopytoff 2003, s. 252).
Jones twierdzi, że pojawienie się w naukach humanistycznych i spo-
łecznych koncepcji biografii przedmiotu jest następstwem przyjęcia przez
niektórych badaczy, powstałego na podstawie analiz Marcela Maussa, roz-
różnienia między obiektem w funkcji daru – związanym z człowiekiem,
podzielającym pewne jego cechy – a obiektem w funkcji towaru – oddzie-
lonym od człowieka. Skoro godzimy się na stwierdzenie, że przedmioty
podzielają cechy ludzkie, nic nie stoi na przeszkodzie, by rozważać ich by-
cie w świecie w kategoriach narodzin, życia i śmierci (Jones 2002, s. 83).
Analiza poszczególnych etapów życia archeologicznych artefaktów – ich
produkcji, funkcjonowania w ramach wymiany darów lub konsumpcji
oraz niszczenia – umożliwi zdaniem Jonesa udzielenie odpowiedzi na
pytania o sposoby wykorzystywania obiektów materialnych w procesach
społecznych, na przykład w procesach budowania i wzmacniania społecz-
nych więzi, poczucia przynależności czy definiowania tożsamości (Jones
2002, s. 82).
Badacz przeprowadza nas przez kolejne etapy hipotetycznej biografii
obiektu archeologicznego, podpowiadając, jakiego rodzaju informacji na
temat społeczności, w której funkcjonował, może nam dostarczyć ana-
liza każdego z nich. Rozpoczyna od analizy procesów produkcji i zwią-
zanych z nimi rozwiązań technologicznych. Proponuje, by rozpatry-
wać technologie nie jako wynik oddziaływań czynników kulturowych
na świat materialny, ale raczej jako owoc twórczych aliansów pomię-
dzy ludźmi i obiektami materialnymi. Takie założenie wiąże się z ko-
niecznością badania równocześnie sposobów, w jakie ludzie sprawiają,
że przedmioty działają na ich korzyść, oraz form oddziaływania przez
przedmioty na praktyki podejmowane przez ludzi (Jones 2002, s. 90).
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 37
Zdaniem Jonesa technologia to fenomen, którego nie da się rozpatry-
wać tylko w oparciu o klucz racjonalny. Technologia splata material-
ny, społeczny i symboliczny wymiar ludzkiego życia, na co przykładem
może być analizowana przez Dorothy Hosler dawna metalurgia mek-
sykańska, w istotny sposób powiązana z miejscową kosmologią, kultem
bóstw solarnych i lunarnych, a także analizowane przez Jamesa Hilla
analogie między ornamentami na prehistorycznej ceramice a wzora-
mi przestrzennymi osiedli na południowym wschodzie prehistorycznej
Ameryki (Jones 2002, s. 92–93). Jones dowodzi, że oparte na nowoczes-
nej analizie materiałowej, wspierające się naukami społecznymi bada-
nie dostępnych artefaktów archeologicznych w zakresie ich produkcji
i stosowanych technologii może być cennym źródłem wiedzy na te-
mat różnych aspektów prehistorycznego porządku społeczno-kulturo-
wego, na przykład relacji między różnymi grupami społecznymi, cha-
rakteru i odległości podejmowanych migracji, trybu transmisji tradycji
itd. W podobny sposób można, zdaniem Jonesa, analizować kolejne eta-
py biografii obiektów archeologicznych: ich funkcjonowanie w ramach
praktyk konsumpcji (analiza działań konsumpcyjnych może dużo po-
wiedzieć o miejscowych systemach wartościowania i klasyfikacji) lub
wymiany darów (dary odgrywają szczególną rolę w procesach budo-
wania i wzmacniania relacji społecznej) oraz niszczenie (istnieje wie-
le społecznych czynności, w ramach których dochodzi do niszczenia
przedmiotów, począwszy od uroczystości pogrzebowych, skończywszy
na rytualnych ucztach w typie potlaczu) (Jones 2002, s. 95–101).
Rozważania Jonesa nad przedmiotami, mimo iż powstałe w ramach
i na potrzeby archeologii, mogą być inspirujące dla przedstawicieli innych
dyscyplin, także antropologii. Zaproponowana przez niego koncepcja
przedmiotów jako aktorów uczestniczących w produkcji i reprodukcji
społeczno-kulturowego porządku, podobnie jak zaprezentowana wcześ-
niej koncepcja Alfreda Gella, wzbogaca opartą w dużej mierze na ujęciach
semiotycznych refleksję nauk humanistycznych i społecznych nad relacja-
mi pomiędzy ludźmi i przedmiotami. Pisząc o uczestnictwie obiektów ma-
terialnych w modelowaniu życia społecznego, zdolność przedmiotów do
działania określa Jones mianem sprawczości materialnej. Składać się na nią
mają dwa komponenty: pierwszy związany z intencjami i motywacjami
38 Agata Rybus
aktorów ludzkich, drugi odsyłający do możliwości i ograniczeń związanych
z warunkami materialnymi, w których ci funkcjonują. Zdaniem archeolo-
ga możemy analizować sprawczość materii na różnych poziomach, w róż-
nych skalach, w odniesieniu zarówno do przeszłości, jak i teraźniejszości.
Możemy rozważać ją w kategoriach fizyki, badać wpisane w materię, zwią-
zane z jej fizycznymi właściwościami możliwości i ograniczenia, z którymi
stykają się wykorzystujący ją dla realizacji swoich celów ludzie. Kluczowe
znaczenia dla tego typu analiz mają badania inżynierii materiałowej oraz ar-
cheologii środowiskowej. Możemy następnie wykorzystać wyniki tego ty-
pu naukowych dociekań do refleksji nad tym, jak ograniczenia i możliwości
związane z materią faktycznie wpływają na podejmowane przez ludzi (pró-
bujących na drodze do użyteczności poddać ją przekształceniom) działania,
na kształt i trwałość relacji społecznych, a w konsekwencji na całość ładu
społeczno-kulturowego badanej grupy. Obydwie formy rozważań możliwe
są dzięki założeniu, że sprawczość ludzi i sprawczość przedmiotów wza-
jemnie na siebie oddziałują.
Zaprezentowana przez Andrew Jonesa w pracy Archaeological Theory
and Scientific Practice teoria działania przedmiotów jako posiadających bio-
grafie aktorów, uczestniczących w życiu społeczno-kulturowym badanej
społeczności, w tym teoria sprawczości materialnej powstającej na styku
intencjonalności ludzi i fizycznych właściwości materii, nie rości sobie
pretensji do wykroczenia poza perspektywę antropocentryczną. Decy-
dującą rolę odgrywa tu antropomorfizujące przedmioty użycie kategorii
biografii, a także uznanie za komponent sprawczości materialnej intencji
i motywacji aktorów ludzkich. W rozważaniach przywołanego autora
sprawczość materii zarówno w formie pierwotnej, jak i „przetworzonej”
(pod postacią obiektów tzw. kultury materialnej) rozważana jest przy za-
łożeniu o koniecznej obecności człowieka, a w przypadku analiz bio-
graficznych w kategoriach określonych przez Ewę Domańską mianem
różnicy hierarchicznej: „człowiek stanowi punkt odniesienia i model dla
tego, jak powinna być widziana rzecz” (Domańska 2008a, s. 46).
Opartym na hierarchicznym zróżnicowaniu form bytu głosom an-
tropocentrycznym w dyskusji nad rozszerzeniem sprawczości na przed-
mioty towarzyszą próby podważenia wizji człowieka postawionego
w centrum rzeczywistości, w których obraz hierarchicznego porządku
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 39
zastąpiony zostaje porządkiem heterarchicznym. Ciekawą propozycją
w tym obszarze jest niewątpliwie Teoria Aktora-Sieci (Actor-Network
Theory – ANT). Zacznijmy od kilku informacji wstępnych. Początki
rozwoju ANT to lata 70. XX wieku i pole badawcze określane mianem
Studiów nad Nauką i Technologią. W wyniku powiązań, w które w toku
swoich dziejów omawiana teoria wchodziła z różnymi dziedzinami
nauki, dziś rozpościera się ona na pograniczach pomiędzy socjologią,
antropologią kulturową, filozofią i semiotyką. Spośród wielu związa-
nych z nią badaczy za najważniejszych uważa się Brunona Latoura,
Michela Callona i Johna Lawa. ANT uchodzi za koncepcję radykalnie
odmienną od innych teorii filozoficzno-społecznych, co wiąże się z róż-
nicami w najbardziej podstawowych rozstrzygnięciach filozoficznych,
także – co ważne dla rozważań nad rolą przedmiotów w życiu społecz-
nym – natury ontologicznej. Główny obszar różnicy zakreśla fakt, że
ANT jest paradygmatem zainteresowanym badaniem relacji, nie esencji,
uchodzi także, w odróżnieniu od realizmu i konstruktywizmu, za przy-
kład niedualizującego sposobu mówienia o rzeczywistości (Abriszewski
2008, s. 8–11, 67–74). W kontekście celu, jaki stawia przed sobą poniż-
szy tekst, szczególnie istotna jest społeczna część teorii ANT.
Pisarstwo Latoura, autora przedstawionej w tekście, uchodzącej za
kanoniczną wersji interesującej nas teorii, osadza się na krytyce projektu
rzeczywistości, zwanego przez niego Nowoczesną Konstytucją. Projekt
ów powstał w określonych okolicznościach historycznych i legł u pod-
staw współczesnej nam nauki oraz działań o charakterze politycznym
(Latour 2009a, b, 2010, 2011). Zapożyczony przez Latoura z prawniczego
słownika termin „konstytucja” w kontekście rozważań nad nowoczesno-
ścią8 zyskuje wymiar metafizyczny. Odnosi się bowiem do charaktery-
stycznego dla nowoczesnej myśli podziału bytów na należące do po-
rządku „naturalnego” oraz „kulturowego” (społecznego). Podobnie jak
konstytucja, rozumiana jako dokument prawa, definiuje obywateli, usta-
nawia reguły ich funkcjonowania, ich przywileje oraz obowiązki, a także
8 Jak zwraca uwagę Krzysztof Arbiszewski (2008, s. 290), Latour nie posługuje się
w swoich tekstach podziałem na nowoczesność i modernizm, rozróżniającym poziom
zjawisk społecznych od światopoglądu. W prezentowanym tekście obydwa terminy trak-
towane są synonimicznie.
40 Agata Rybus
mechanizmy działania aparatu sprawiedliwości i zasady podziału władzy,
tak Konstytucja Nowoczesna, rozumiana jako metafizyczny projekt rze-
czywistości, określa byty, przypisuje im charakterystyki, zakreśla pomię-
dzy nimi granice: „Definiuje ludzi i nie-ludzi, ich właściwości, rela-
cje, ich możliwości i zasady łączenia się w grupy” (Latour 2011, s. 28).
Istniejący „od zawsze” świat „natury” tworzą „zastane” przez człowie-
ka obiekty. Jest to świat bytów pozbawionych prawa głosu i możliwo-
ści negocjacji – ich funkcjonowaniem bezwzględnie sterują odwieczne
prawa przyrody. W świecie „natury” nie ma miejsca na podmiotowość,
tworzą go przedmioty ludzkiego (ewentualnie boskiego) działania. Równo-
cześnie jednak po jego stronie leży trwałość i obiektywność, dzięki
czemu pełni rolę strażnika Prawdy, jest rzeczywisty. Świat „społeczny”
jest historyczny, tworzą go obdarzeni aparatem mowy ludzie wraz z ich
kalkulacjami, sporami, porozumieniami i dyskusjami. Relacje między ni-
mi reguluje konsensus – wymuszony lub nie, z szerszym lub węższym
marginesem przestrzeni do negocjacji. Światy te stanowią dwa całkowicie
odmienne obszary ontologiczne. Ustanowienie i utrzymywanie w mocy
podziału „natura – kultura” odnosi się do charakterystycznych dla pro-
jektu „nowoczesność” praktyk puryfikacji. Ważną funkcję w tym zakresie
pełni polityka przedstawicielstwa, którą oparto na oddzieleniu reprezen-
tacji świata „społecznego” od reprezentacji świata „natury”. Rzecznikiem
pierwszego stała się polityka, drugiego – nauka.
Okoliczności narodzin takiego stanu rzeczy, zdaniem Latoura, wiążą się
z osobliwą umową o charakterze społecznym. Jej warunki wstępnie ustalo-
no w XVII wieku. Szukając korzeni używanego rutynowo do dziś podziału
na obywateli – podmioty społeczne reprezentowane przez aparat władzy –
oraz nieme przedmioty reprezentowane przez naukę, twórca ANT wskazu-
je na dwóch ojców założycieli Nowoczesnej Konstytucji: zainteresowanego
kwestiami społecznymi filozofa przyrody – Roberta Boyle’a oraz zaintere-
sowanego kwestiami nauki filozofa polityki – Tomasza Hobbesa. Zdaniem
Latoura ci siedemnastowieczni badacze podjęli trud walki o wynalezienie
nauki i oddzielenie jej od polityki: pierwszemu z nich zawdzięczamy stwo-
rzenie szkicu dyskursu nauk przyrodniczych, opartych na rutynowo uży-
wanych w nauce do dziś określeniach odnoszących się do natury, takich jak
eksperyment, fakt czy dowód; drugiemu – zestaw pojęć odnoszących się do
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 41
władzy, do których należą reprezentacja, suweren, umowa, własność i oby-
watel. Odwołując się do toczonych przez przywołanych badaczy sporów,
szczegółowo opisanych w pracy Leviathan and the Air Pump. Hobbes, Boyle and
the Experimental Life autorstwa Stevena Shapina i Simona Schaffera, Latour
sugeruje, że obydwa dyskursy zrodziły się na skutek dokonanego pomiędzy
dwoma konkurentami podziału władzy – „polityka dla Hobbesa, nauka dla
Boyle’a” (Latour 2011, s. 41). Tym samym oddzielnie podjęte przez obydwu
badaczy wysiłki zwieńczyło wspólne osiągnięcie – pierwotny zarys dominu-
jącej do dziś w tzw. zachodnich systemach myślenia o rzeczywistości Nowo-
czesnej Konstytucji. Spory badaczy kontynuowali ich następcy, dostarczając
zasobów, używanych do dziś:
Z jednej strony mamy siłę społeczną i władzę, z drugiej siłę natury i roz-
maite mechanizmy. Z jednej strony podmiot prawa, z drugiej obiekt na-
uki. Rzecznicy polityczni reprezentują swarliwą i kalkulującą wielość oby-
wateli, a rzecznicy naukowi niemą i materialną wielość obiektów. […]
Pierwsi [mówią w imieniu tych – przyp. aut.] którzy nie mogą mówić na-
raz, drudzy translacji poddają swoich reprezentowanych, którzy są niemi
od urodzenia (Latour 2011, s. 47).
Praktyki puryfikacji są niezbędne dla utrzymania nowoczesnego po-
rządku rzeczywistości, w którym nie-ludzie stanowią odrębną jakość on-
tologiczną i, na mocy swojej odmienności, są wykluczani ze sfery spo-
łecznej. Puryfikacyjnym zabiegom oddzielania „natury” od „kultury”,
zgodnie z koncepcją Latoura, towarzyszy zespół działań o zgoła od-
miennym charakterze (Latour 2011, s. 21). Są to praktyki „oswajania”
czy „opanowywania” „natury” znajdujące uzasadnienie w metanarracji
o nowoczesności jako procesie wyzwalania ludzkości z więzów przyrody.
W dziele tym człowiek wspiera się rozwiązaniami technologicznymi,
które humanistyczny mit nowoczesności odczytuje instrumentalnie jako
neutralne środki do realizacji misji „antropocentryzm”. Konsekwencje
kolonizacji „natury” zrodzonej z pragnienia autonomii, dokonywanej
przez uzbrojonego w technologie człowieka, są przewrotne. Sprowadzają
się bowiem do budowania coraz ściślejszych więzi pomiędzy ludźmi
a ich otoczeniem: między tym, co „społeczne”, a tym, co „naturalne”, po-
między człowiekiem a technologią. Niezamierzonym skutkiem działań
42 Agata Rybus
separacyjnych jest stopniowe zasiedlanie świata przez rozmaite hybrydy –
mieszaniny „natury” i „kultury”, niedające się w prosty sposób pogodzić
ze ścisłymi, ontologicznymi rozróżnieniami Nowoczesnej Konstytucji.
Nowocześni mają „rozdwojone języki”, jak powiada w pewnym momen-
cie Latour (2009b, s. 47).
Paradoksalna współobecność przywołanych zespołów praktyk – z jed-
nej strony starań o wzmocnienie granicy między ludźmi i nie-ludźmi,
z drugiej zabiegów budujących ludzko-nie-ludzkie hybrydy – z łatwością
daje się wyśledzić już w pismach ojców założycieli projektu „nowoczes-
ność”. Nauka Boyle’a i jego następców reprezentuje prawdę o „naturze”
poprzez odniesienie się do faktów wytworzonych w laboratorium za po-
mocą sztucznej, stworzonej przez człowieka aparatury. Lewiatan Hobbesa
stymuluje rozwój handlu, sztuki i wynalazczości. „Choć jest ludzkim
dziełem […] nieskończenie przerasta ludzi, którzy go stworzyli, ponieważ
w swych porach, naczyniach, tkankach mobilizuje niezliczone dobra
i przedmioty zapewniające mu spójność i trwanie” (Latour 2011, s. 50).
Jak widać, wiele praktyk kluczowych dla nowoczesności przeczy jej
oficjalnej wykładni. „Nigdy nie byliśmy nowocześni”, pisze prowokacyj-
nie Latour, co znaczy, że nigdy nie osiągnęliśmy stanu, który europejska
nowoczesność ogłosiła normatywnym porządkiem rzeczywistości. Wizja
wyemancypowanego, uwolnionego spod wpływu nie-ludzkich czynni-
ków społeczeństwa, okazuje się być mitem założycielskim projektu
„nowoczesność”. Człowiek nigdy nie był autonomiczny – oddzielony od
„natury” i niezależny od techniki. Próbując odseparować się od otocze-
nia, ściślej się z nim związał. Można pokusić się o stwierdzenie, że czło-
wiek nigdy nie działa sam, w (niemal) każdym swoim działaniu wymaga
obecności szeregu czynników nie-ludzkich. Żeby przeżyć, musi oddy-
chać, a więc potrzebuje tlenu. Potrzebuje też pożywienia, które zdobywa
z pomocą rozmaitych narzędzi, począwszy od kopaczki kijowatej i kamie-
nia, poprzez drabinę i łuk, skończywszy na skomplikowanych maszynach
rolniczych i hodowlanych. Człowiek jest istotą mobilną. Do chodzenia
potrzebuje przynajmniej podłoża (np. ścieżki, drogi, chodnika) i siły przy-
ciągania ziemskiego. Może przemieszczać się na bardziej efektywne spo-
soby dzięki wynalazkom takim jak rower, samochód czy samolot. Or-
ganizm człowieka potrzebuje odpoczynku. Do odpoczynku niezbędne
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 43
jest schronienie przed chłodem, deszczem, zwierzętami i innymi ludźmi.
Człowiek choruje (często na skutek działania wirusów i bakterii), z czym
uporać się pozwalają mu rozmaite substancje (zioła, lekarstwa), a często
także mniej lub bardziej skomplikowana aparatura medyczna. Podobne
przykłady możemy mnożyć w nieskończoność. Okazuje się, że każdy wy-
miar działania ludzkiego wiąże się z obecnością czynnika pozaludzkiego.
Nowoczesna Konstytucja uznawała tę obecność, rozpoznając w niej albo
ograniczenie dla swobodnego funkcjonowania stojącego w centrum świa-
ta człowieka, albo zasób pozwalający ograniczenia te przekroczyć. Innymi
słowy, projekt „nowoczesność” przewidywał dla rzeczy jedną z dwóch ról:
po pierwsze przeszkody, po drugie narzędzia do realizacji ludzkiego celu.
W schemat ten doskonale wpisują się omówione wyżej antropo-
centryczne koncepcje przedmiotów-sprawców, w których nieożywione
obiekty materialne mogą działać, a więc wywoływać zmiany w swoim
otoczeniu, tylko na mocy sprawczości udzielonej im przez człowieka.
Latour odrzuca tę wizję. Zwraca uwagę na naglącą konieczność zerwania
ze związanym z nią, nieprzystającym do rzeczywistości, nowoczesnym
obrazem czystości ontologicznej. Wszechobecność hybryd – mieszanin
czynników ludzkich i nie-ludzkich, „naturalnych” i „społecznych” –
sprawia, że nie możemy ich dłużej pomijać i przyklaskiwać pozostającym
w sferze fantazji założeniom Nowoczesnej Konstytucji. „Monstra” ocze-
kują od nas „stworzenia oficjalnych reprezentacji potwierdzających ich
istnienie” (Latour 2011, s. 24). Francuski filozof podejmuje rzucone
przez nie wyzwanie. Proponuje bardziej adekwatną, jego zdaniem, re-
prezentację rzeczywistości, w której miejsce hierarchicznych rozróżnień
zajmuje heterarchiczna różnorodność. Na mocy kluczowej dla ANT he-
terarchii interesująca nas sprawczość rzeczy staje się równoważna spraw-
czości ludzkiej. Równoważność ta jest możliwa dzięki unieważnieniu
kluczowej dla Nowoczesnej Konstytucji wartościującej dychotomii pod-
miot – przedmiot, co z kolei staje się możliwe dzięki przedefiniowaniu
i przewartościowaniu kategorii aktora. Aktorem w Teorii Aktora-Sieci
jest wszystko, co działa, a więc „modyfikuje innych aktorów poprzez sze-
reg podstawowych transformacji” (Latour 2009a, s. 121). Jak za chwilę
stanie się jasne, kategorią tą objąć można każdy byt, niezależnie od jego
ludzkiej czy nie-ludzkiej proweniencji.
44 Agata Rybus
Dualistyczna wizja świata podzielonego na bierną „naturę” i aktywne,
bo złożone z ludzi-podmiotów, „społeczeństwo” zastąpiona zostaje ob-
razem działającej zbiorowości (czy według innych tłumaczeń „kolekty-
wu”), złożonej z różnorodnych, ludzkich i nie-ludzkich aktorów:
Zbiorowość oznacza, w przeciwieństwie do społeczeństwa, powiązanie, ze-
branie razem rzeczy i ludzi, czynników ludzkich (humans) i pozaludzkich
(nonhumans). Nasz świat, zupełnie zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, wy-
pełniają bardzo rozmaite byty – członkowie rodziny, książki, telefony
komórkowe, kody genetyczne, zanieczyszczona woda, filmy telewizyjne,
ikony popkulturowe, genetycznie zmodyfikowane rośliny i tysiące innych
(Abriszewski 2008, s. 214).
Wszystkie byty składające się na zbiorowość są sprawcze. Ich działa-
nie zawsze odbywa się w określonej sieci relacji. Zastanówmy się przez
chwilę nad tym, jak należy rozumieć słowo „sieć”. Zacznijmy od tego,
że interesująca nas teoria odrzuca esencjalistyczne wyobrażanie rzeczy-
wistości jako zbioru stałych punktów poruszających się po sieci, niczym
pająki po pajęczynie. Na nic zdadzą się też próby zastosowania metafory
Internetu, skłaniającej do skojarzeń z błyskawicznym przekazywaniem
danych pomiędzy dowolnymi punktami globu. Rzeczywistość w kon-
cepcji ANT jest dynamicznym zestawem relacji pomiędzy będącymi
w ciągłym ruchu i w permanentnym procesie przemian aktorami – by-
tami pozbawionymi „esencji” – którzy nie istnieją samodzielnie i nie-
zależnie. To, czym są, zależy od relacji, w które aktualnie są uwikłani
(Abriszewski 2008, s. 10) – „nigdzie nie znajdziemy czegoś na kształt rze-
czywistości bazowej” (Abriszewski 2008, s. 74). Składające się na sieci re-
lacje, w które aktorzy (których postrzegać należy jako elementy sieci) ze
sobą wchodzą, wyjaśnić można jako wzajemne oddziaływanie. Istnienie
aktora jest działaniem na innego aktora, definicja aktora jest krótka – jest
nim to, co działa: „nie istnieje inny sposób na zidentyfikowanie aktora
niż przez jego działanie, a nie ma innego sposobu, by zdefiniować działa-
nie, niż pytając, jacy aktorzy zostali zmodyfikowani, przetransformowa-
ni, zaniepokojeni czy stworzeni przez tego, który skupia naszą uwagę”
(Latour 1999, s. 122, cyt. za: Abriszewski 2008, s. 74). W wyniku wzajem-
nych oddziaływań aktorzy stają się, nabierają „kształtu”. To, co według
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 45
klasycznego paradygmatu byłoby pająkiem w pajęczynie – jednym, nie-
zmiennym aktorem wchodzącym w różne relacje z innymi aktorami –
w nowym paradygmacie rozbija się na szereg aktorów. Aktor poddany
oddziaływaniu grupy aktorów i oddziałujący na szereg innych, w mo-
mencie gdy do sieci relacji-oddziaływań dołączą nowi, którzy będą na
niego oddziaływać i na których on będzie oddziaływać, stanie się już in-
nym aktorem. Na przykład kwas mlekowy, istniejący w naturze zanim
odkrył go Pasteur, jest innym aktorem od kwasu mlekowego odkrytego
przez badacza. Działa inaczej, funkcjonuje w sieci relacji, w którą zaanga-
żowana jest nowa konfiguracja aktorów. W wyniku przyłączenia do sieci
relacji, w ramach których funkcjonował, nowego aktora – Pasteura, uległ
transformacji (translacji, transmutacji).
Tezę o działaniu zjednoczonych w sieci relacji aktorów dobrze ilu-
struje analiza Timothy’ego Mitchella, przedstawiona we wstępie do jed-
nego z polskich tłumaczeń prac Latoura:
Przenieśmy się do Egiptu w roku 1942. Pojawiło się tam wtedy dwóch
najeźdźców: Niemcy i komary. Niemcy wjechali z łoskotem na czołgach,
komary zjawiły się niepostrzeżenie, ale to one zabiły więcej ludzi, rozno-
sząc malarię. Ofiary komarów zostały zapomniane tylko dlatego, że nie
zabili ich ludzie, a malaria traktowana jest po prostu jak zjawisko natu-
ralne. W rzeczywistości w historii epidemii połączyło się kilka czynników.
Pierwszym z nich była realizowana w ramach rządowych planów moder-
nizacji budowa tam na Nilu i nowych systemów nawadniania. Drugim
było używanie na wielką skalę (Egipt był w tym zakresie przed wojną
w światowej czołówce) nawozów pozwalających zwiększać plony. Trze-
cią ważną kwestią było przecięcie podczas wojny szlaków handlowych łą-
czących Egipt z innymi krajami. Malaria występująca na południu powoli
przemieszczała się na północ. Komary przenosiły się na glonach, rozwija-
jących się na skutek wzrostu żyzności wód, spowodowanej nawożeniem.
Glony formowały wyspy, na których komary, jak na naturalnych statkach,
podróżowały w dół rzeki. W dodatku nowo zbudowane systemy iryga-
cyjne umożliwiały komarom zbliżanie się do siedzib ludzkich. Przecię-
cie szlaków handlowych w czasie wojny uniemożliwiło dostawy nawozów
produkowanych poza Egiptem, co doprowadziło do spadku zbiorów. Sła-
be zbiory oznaczały niedożywienie ludzkości, a osłabione głodem organi-
zmy o wiele gorzej znosiły chorobę (Gdula 2009, s. 7–8).
46 Agata Rybus
Przedstawiając analizę Mitchella, Maciej Gdula zwraca uwagę na
fakt, że kluczowa dla efektów ekspedycji egipskiej epidemia była wyni-
kiem działania szeregu aktorów zarówno ludzkich, jak i nie-ludzkich:
„Mamy tutaj pierwotniaki wywołujące malarię, komary wykorzystujące
do swojej ekspansji technologiczne przemiany Nilu, idee modernizacji
rozumianej jako wzrost produktywności, osłabione organizmy, przecię-
cie szlaków handlowych przez wojnę itd.” (Gdula 2009, s. 8).
Jak widać, Teoria Aktora-Sieci daje się z powodzeniem zastosować do
ponownego odczytania historii, zgodnego z nową, heterarchiczną konsty-
tucją rzeczywistości. Jak pokazują analizy badaczy z dziedziny socjologii
czy antropologii, świetnie sprawdza się też w analizie zjawisk, które na
mocy przyzwyczajeń nazywamy społecznymi lub kulturowymi. Dobrym
przykładem jest praca badacza turystyki, Adriana Franklina, odczytująca
obiekty materialne, takie jak architektura, pomniki czy dzieła sztuki, w ka-
tegoriach aktorów uczestniczących w produkcji doświadczenia podróżni-
czego (Franklin 2003). Inny przykład wykorzystania ANT w praktyce nauk
społecznych znajdziemy w projektach opisujących procesy adaptacji no-
wych technologii w różnych środowiskach użytkowników (McBride 2003;
Davey, Tatnall 2012). Warta uwagi jest z pewnością dokonana przez Krzysz-
tofa Abriszewskiego analiza Uniwersyteckiego Systemu Obsługi Studiów
(USOS) jako aktora modyfikującego funkcjonowanie środowisk akade-
mickich (Abriszewski 2011). Do coraz liczniejszego zbioru obszarów ba-
dawczych, w których praktyce przydatna okazuje się ANT, należy także an-
tropologia i socjologia medyczna (Wróblewski 2011; Rybus 2012), badania
nad religią (Lasander, Ingman 2012) oraz wiele innych nurtów.
Teoria Aktora-Sieci wzbudza wiele kontrowersji. Dla niektórych ba-
daczy jest absolutnie nie do przyjęcia, co najprawdopodobniej wiąże się
z wpisaną w nią bezpardonową próbą zburzenia branej za pewnik wi-
zji rzeczywistości, w której wszyscy już dawno zdążyliśmy się bezpiecz-
nie rozgościć. Po lekturze prac Latoura, Lawa czy Callona okazuje się, że
używane przez nas rutynowo, niepoddawane refleksji antropocentryczne
obrazy odsuwające człowieka na bezpieczną odległość od nie-ludzi dają
się wziąć w nawias. Podmiotowość, sprawczość, niezależność, autonomia
– dowody wyjątkowości człowieka – w ANT stają się mrzonką, popra-
wiającym samopoczucie fantazmatem.
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 47
Oprócz omówionej wyżej Teorii Aktora-Sieci w posthumanistycz-
nych wątkach debat nad sprawczością warta uwagi jest teoria sprawczego
realizmu opracowana przez Karen Barad – amerykańską badaczkę, pro-
fesor studiów feministycznych i filozofii z tytułem doktora fizyki teo-
retycznej. Zgodnie z postulowaną metodologią Barad formułuje swoją
koncepcję poprzez wykorzystanie rozpoznań zaczerpniętych zarówno
z nauk przyrodniczych (głównie fizyki), jak i humanistycznych, odczytu-
jąc je przez siebie nawzajem (to znaczy poprzez wzajemne odniesienie do
charakterystycznych dla poszczególnych dyscyplin zakresów problemo-
wych). Dzięki temu możliwe staje się równoczesne myślenie o obydwu
siłą nawyku sztucznie oddzielanych obszarach – „nauki” i „kultury” „we
wzajemnie naświetlający je sposób” (Barad 2012, s. 303). Swoją metodo-
logię określa Barad mianem dyfrakcyjnej. Dyfrakcja jest kategorią z dzie-
dziny fizyki i odnosi się do zjawiska zaburzenia kierunku rozchodze-
nia się fal, na przykład świetlnych, na krawędziach przeszkód. Podobnie
jak widmo dyfrakcyjne – znane z eksperymentu przeprowadzenia wiązki
białego światła przez pryzmat – ujawnia nieokreśloną naturę granic mię-
dzy składającymi się na nie pasmami kolorów, tak rzeczywistość w od-
czytaniu Barad nie składa się ze ściśle oddzielonych od siebie bytów, któ-
re na poziomie rozważań naukowych możemy odczytać jako problemy
do rozważań dedykowane określonym dyscyplinom (Barad 2012, s. 303).
Metodologia dyfrakcyjna łączy się więc z koniecznością odrzucenia ścis-
łych rozróżnień, zarówno na poziomie bytu, jak i dyskursu naukowego.
Przyjęta metodologia pozwoliła Karen Barad stworzyć teorię, w której
wspólnie rozważa się kwestie przypisywane do tej pory rozłącznie „natu-
rze” lub „kulturze”, kwestie materii i dyskursu, ale też bytu i wiedzy.
Teoria sprawczego realizmu zrodziła się z dyfrakcyjnego9 odczytania
dominujących paradygmatów współczesnej humanistyki w świetle okreś-
lonych rozpoznań z obszaru fizyki. W konsekwencji Barad podważyła
9 Karen Barad unika pojęcia „krytyka” ze względu na jego obciążenia znaczeniowe,
związane z obecnym w praktyce badawczej destrukcyjnym, degradującym nastawieniem
wmontowanym w pisarstwo krytyczne. „Krytyka” jest dla Barad praktyką negatywności,
wykluczenia, spychania na margines. W miejsce „krytyki” Barad proponuje twórcze, kre-
atywne odczytanie w poszukiwaniu inspiracji, wizji i sugestii, które określa mianem „dy-
frakcyjnego” (Barad 2009).
48 Agata Rybus
zasadność wyraźnych w humanistyce tendencji do uprzywilejowywania
języka: „Językowi przyznano zbyt wiele władzy. Zwrot językowy, zwrot
semiotyczny, zwrot interpretacyjny, zwrot kulturowy: wydaje się, że
ostatnio wraz z dowolnym z tych zwrotów każda z «rzeczy» – nawet ma-
terialność – zostaje przekształcona w kwestię języka albo w inną formę
kulturowej reprezentacji” (Barad 2012, s. 302). Barad zwraca uwagę na
będące konsekwencją uprzywilejowania języka upośledzenie materii,
która w stworzonym w ramach nauk humanistycznych obrazie świata
została pozbawiona należnej jej wartości: „Dyskurs ma znaczenie. Kul-
tura ma znaczenie. W pewnym sensie jedyna rzecz, jaka wydaje się nie
mieć już żadnego znaczenia, to materia” (Barad 2012, s. 302). Sprawczy
realizm podejmuje kwestię materii na nowo, pokazując, że oparte na
przeszacowanej władzy języka rozważania nauk humanistycznych nie
mają wystarczającej mocy wyjaśniającej w obszarze fundamentalnych za-
gadnień dotyczących nie tylko funkcjonowania rzeczywistości, ale także
tworzenia wiedzy na jej temat. Jak powiada Barad, materii należy zwrócić
należne jej miejsce i pokazać, że świat konstytuuje się na drodze praktyk
o charakterze dyskursywno-materialnym (Barad 2012, s. 310).
Koncentracja na języku przez wiele lat nadawała ton debatom epi-
stemologicznym. Oparty na metaforze lustra reprezentacjonizm, leżący
u podstaw zarówno realizmu, jak i społecznego konstruktywizmu, za-
kładał, że język ma moc reprezentowania uprzednio istniejących feno-
menów: w przypadku realizmu – zjawisk, jakimi są naprawdę, „natury”;
w przypadku społecznego konstruktywizmu – zjawisk wytwarzanych
w działaniach społecznych, a więc „kultury”. Metafizycznym założeniem
tkwiącym u podstaw reprezentacjonizmu jest przekonanie o poprze-
dzającym akt reprezentacji istnieniu niezależnych od siebie bytów,
zaopatrzonych w określone, nieodłączne właściwości. Epistemologia re-
prezentacjonalistyczna zakłada istnienie trzech odrębnych rodzajów by-
tu: reprezentacji (na przykład językowych), obiektów reprezentowanych
oraz twórców i użytkowników reprezentacji. W obydwu przypadkach,
realizmu i konstruktywizmu, wiedza (reprezentacje językowe) jest tym,
co zapośrednicza nasz dostęp do rzeczywistości – klasyfikowanej zarów-
no jako „naturalna”, jak i „kulturowa” – a więc pełni rolę pośrednika mię-
dzy dwoma odrębnymi rodzajami bytów – tym, co istnieje uprzednio
1. Czy rzecz może być sprawcą? Perspektywa humanistyki... 49
i czeka na stanie się przedmiotem reprezentacji („natura” lub „kultura”),
oraz twórcą i użytkownikiem reprezentacji (Barad 2007, s. 46–49; 2012,
s. 304–309). Na popularyzacji przywołanego układu najbardziej ucierpia-
ła materia. Reprezentacjonizm zrodził i rozpowszechnił bowiem przeko-
nanie, że reprezentacje (słowa) są dla nas bardziej dostępne niż rzeczy,
które mają reprezentować (Barad 2012, s. 305–306). Wiara w dostęp do
reprezentacji rzeczy i niemożliwość dotarcia do rzeczy poza reprezentacją
miała poważne konsekwencje dla dziejów nauk humanistycznych, zna-
czonych przez kolejne wymienione przez Barad zwroty (m.in. językowy,
interpretacyjny, semiotyczny). Ostatecznie materia „zniknęła” z kręgu
zainteresowań humanistów, skupionych przez długi czas na odczytywa-
niu symbolicznych znaczeń przypisywanych rozważanym od czasu do
czasu przedmiotom.
Odwołując się do krytyki reprezentacjonizmu przeprowadzonej
w ramach filozofii nauki przez Iana Hackinga i Josepha Rouse’a, Barad
stwierdza, że „niesymetryczna wiara w dostęp do reprezentacji, nie
zaś rzeczy, to przygodny historyczny fakt, a nie logiczna konieczność;
to tylko kartezjański nawyk umysłowy” (Barad 2012, s. 306). Pro-
ponuje następnie ujęcie performatywne jako alternatywne stanowisko
filozoficzne, oparte na odrzuceniu założenia o podziale na reprezen-
tacje i byty oczekujące na reprezentację, przenoszące punkt ciężko-
ści z reprezentacji językowych na praktyki. Proponowana przez Karen
Barad performatywność ma charakter posthumanistyczny. Badaczka
rezygnuje bowiem z uczynienia z człowieka punktu ostatecznego
odniesienia, twierdząc, że w charakterystycznym dla ujęcia perfor-
matywnego obrazie dynamicznego, ciągle transformującego i rekon-
figurującego się świata nie możemy mówić o istnieniu z góry da-
nych, trwałych granic między człowiekiem i tym-co-nie-ludzkie, lecz
raczej o ciągłych praktykach ustanawiania i destabilizowania tych-
że granic. Świat z obrazu kreślonego przez Barad to ciągłe stawanie
się, przetwarzanie, zmiana. To kłębowisko różnych sił o charakterze
materialno-dyskursywnym, wśród których znajdują się siły określane
jako „społeczne”, „kulturowe”, „psychiczne”, „geologiczne”, „poli-
tyczne”, „geopolityczne”, „naturalne”. Siły te oddziaływają na siebie
nawzajem w nieustających procesach intra-akcji, w wyniku których
50 Agata Rybus
następuje ciągłe tworzenie, konstytuowanie, transformowanie, prze-
twarzanie, rekonfigurowanie świata – rzeczywistość wraz ze swoimi
zróżnicowaniami, wewnętrznymi granicami jest w ciągłym procesie
stawania się. Człowiek, zwierzę, mężczyzna, kobieta, tekst, znaczenie,
przedmiot rodzą się w wyniku wzajemnego oddziaływania sił.
Jak wspomniałam, ważną rolę w powstaniu teorii sprawczego reali-
zmu odegrało ścisłe wykształcenie Karen Barad. Dlatego też, by lepiej
zrozumieć prezentowaną koncepcję, warto sięgnąć po wybrane fizyczne
inspiracje leżące u jej podstaw. Zgodnie z założeniami fizyki klasycznej
świat tworzą dwa rodzaje bytów: cząstki i fale. Pomiędzy nimi istnieje
wiele różnic. Cząstki to byty zlokalizowane, zajmujące określone miejsce
w przestrzeni i czasie – nie istnieje możliwość zajmowania przez dwie
cząstki tej samej przestrzeni w tym samym czasie, cząstki nie mogą się
na siebie nakładać. W kontekście cech charakteryzujących cząstki, falę
trudno nazwać bytem – jest zakłóceniem. Jeśli spojrzymy na fale mor-
skie, zauważymy, że jedna może na drugą zachodzić – fale słyną z te-
go, że mogą zajmować tę samą przestrzeń w tym samym czasie. A zatem
z jednej strony mamy byt zlokalizowany i byt nie-zlokalizowany. Onto-
logicznie rzecz ujmując, cząstki i fale to dwa bardzo różne rodzaje by-
tów. W fizyce istnieje prosty sposób na sprawdzenie, czy mamy do czy-
nienia z cząstką, czy z falą – jest nim eksperyment z podwójną szczeliną.
Jeśli przez dwie szczeliny w przegrodzie przerzucimy kilkanaście ku-
lek w kierunku ekranu ustawionego za przegrodą, kulki przelecą przez
szczeliny, a miejsca uderzenia w ekran utworzą w miarę regularny wzór
punktowy dwóch kolumn – odpowiadających szczelinom. Fale zacho-
wują się inaczej. Gdy przez przegrodę z dwiema szczelinami przeprowa-
dzimy wiązkę światła i poddamy szczegółowym oględzinom ustawiony
za przegrodą ekran, znajdziemy na nim serię równomiernie rozmiesz-
czonych pasków. Jasne paski to miejsca oświetlone, ciemne – to obszary
do których światło w ogóle nie dotarło. Fale, zarówno światła, jak i wo-
dy, nakładają się na siebie i w jednych punktach przestrzeni wzajemnie
wzmacniają, w innych – osłabiają (zjawisko to nazywamy interferencją).
Wzmocnienie fal następuje wtedy, gdy fale zderzają się grzbietami lub
dolinami. Rezultatem takich spotkań w eksperymencie ze światłem są
jasne, oświetlone miejsca ekranu. Gdy grzbiet fali spotyka się z doliną