151 ROD
152 Wrocław Pod Wiśniami DJI_0778_Wrocław_ROD_Pod Wiśniami.jpg
153 ROD
154 Co rośnie na działkach? Atlas domów, altan i małej architektury. Rozdział 2
155 Gdyby tak przechadzając się po jednym z polskich ogrodów działkowych zapomnieć o tym gdzie jesteśmy, to z powodzeniem moglibyśmy na chwilę, w zależności od pory roku, przenieść się na grecką wyspę, amerykańskie suburbia, do skandynawskiej wioski czy słonecznej Toskanii. Trudno jednoznacznie stwierdzić co wpływa na te skojarzenia geograficzne, przypadek czy uwidaczniające się w działkach marzenia o własnym domu w jakiejś malowniczej części świata. Pewne jest, że ROD-y „obsadzone” są architekturą o zadziwiającej różnorodności. Nawiązanie do języka ogrodnictwa jest tutaj nieprzypadkowe, gdyż domy, altany i elementy małej architektury powstające na działkach są dużo bardziej związane z florą niż większość zabudowy miast i miasteczek. Z perspektywy ogrodowych ścieżek widać jak często zasłaniane są roślinnością lub zupełnie znikają w gąszczu drzew, krzewów i kwiatów, oczywiście za „zgodą” gospodarza działki. W takim wypadku podlegają one tak samo porom roku jak rośliny, czasem stapiając się z krajobrazem, a innym razem ujawniając swoje kształty i kolorystykę, które kontrastują z aktualnym stanem wegetacji. Oczywiście zdarza się inaczej, bywają też celowo wyeksponowane przez gospodarzy w otoczeniu perfekcyjnie przyciętej roślinności oraz zgeometryzowanych układach nasadzeń i grządek. Pomimo podobnych wielkości, powtarzających się modeli domów i wspólnych elementów architektury, trudno byłoby znaleźć dwie podobnie zagospodarowane działki. Właśnie przy realizacji cyklu pt. „Co rośnie na działkach?” najbardziej wydało mi
156 się interesujące to w jaki sposób na niewielkim terenie, którego sposób zabudowy określają regulaminy ROD-ów, ale też niepisane zasady wspólnot działkowiczów, uwidacznia się podejście gospodarzy do funkcji i sposobu korzystania z tych przestrzeni. W cyklu znalazły się zdjęcia z wybranych ogrodów działkowych w Łodzi, Warszawie, Poznaniu, a także w miastach konurbacji górnośląskiej: Tychach, Rybniku, Bytomiu, Świętochłowicach i Zabrzu. Założeniem było użycie możliwie jak najbardziej opisowego, typologicznego sposobu fotografowania, który pozwoliłby na zestawienie i porównanie interesujących mnie elementów ogrodóww. Już pierwsze próby dokumentacji zweryfikowały ten zamysł. Ogrodzenia lub ich brak, położenie działek, ich rozmieszczenie, a przede wszystkim roślinność determinowały to w jaki sposób mogłem je sfotografować. Czasem zrobienie dobrego ujęcia domu wymagało fotografowania znad płotu, przez wolne przestrzenie w ogrodzeniu, latem także przebijania się obiektywem przez bujną roślinność lub nawet przechodzenia na sąsiednią działkę. Niekiedy okazywało się to zupełnie niemożliwe. Wraz ze zmianą porą roku i końcem wegetacji dokumentacja stała się łatwiejsza, jednocześnie przestał być tak widoczny istotny kontekst jakim jest wpisanie architektury w funkcję ogrodu działkowego. Fotografie ujawniają wymuszoną przez warunki perspektywę i odległość od obiektów, a także wojerystyczny aspekt fotografowania. Efektem tego jestem potencjalnie nieskończony atlas przedstawiający architekturę w jej zmienności i mutacjach. Zarówno architektura i roślinność ogrodów wynika z planowania przestrzeni przez osoby je tworzące oraz ich pierwszych użytkowników. W perspektywie czasu ulegały one nawarstwiającym się ingerencjom kolejnych właścicieli działek, a także upływowi czasu, wzrostowi, starzeniu i zamieraniu. W tym drugim aspekcie zauważalne stają się zmiany pokoleniowe i podejścia nowych właścicieli do ich wykorzystania. Z dominującej funkcji ogrodu służącego uprawie roślin jadalnych i dekoracyjnych na rekreacyjną lub czasem nawet mieszkalną, o czym świadczą domy przystosowane do całorocznego przebywania. Pandemia koronawirusa przyśpieszyła te zmiany wywołując zwiększone zainteresowanie ROD-ami, szczególnie wśród tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na budowę domu poza miastem. Z drugiej strony na ogrody działkowe zwrócili uwagę miejscy aktywiści, którzy dostrzegli ich potencjał w tworzeniu wspólnotowości i wymiany doświadczeń między pokoleniami. Co raz częściej bramy ogrodów otwarte są dla spacerowiczów, tak jak odwiedzone przez mnie ROD Waszyngtona w Warszawie i ROD Bielniki w Poznaniu. Nie zawsze inicjatywy wspólnych i dostępnych ogrodów są dobrze przyjmowane przez zarządy ogrodów, stało się tak np. w przypadku Ołbińskiego Ogrodu Otwartego, któremu nie przedłużono umowy po 3 latach działalności integrującej lokalnych mieszkańców. O ogrodach mówi się dużo także w kontekście zmian urbanistycznych i nowo powstających osiedli, w których takie funkcje rekreacyjne są zmarginalizowane, nie mówiąc już o możliwości uprawy własnego ogrodu. W tym kontekście RODy stają się cennym zasobem, który może służyć nie tylko posiadaczom praw do korzystania z działek, ale także lokalnej społeczności, dla której mogłyby stanowić miejsce dialogu oraz eksperymentu polegającego na tworzeniu ekologicznych i opartych na partycypacji rozwiązań wzbogacających przestrzeń miejską i adaptujących ją do zmian klimatycznych. Franek Ammer
157
158 Rybnik przy Elektrowni ROD
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168 Tychy Orlik ROD
169
170
171
172
173
174
175
176 Tychy Pod lasem ROD
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186 Zabrze ROD Słoneczne Wzgórze
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196 Bytom Jutrzenka ROD
197
198
199
200